Hot news!

  • [recenzja] S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci (PC)

    poniedziałek, 10 Maj 2010r. Komentarze są wyłączone Dodał: Jedi
    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci (PC)

    Seria S.T.A.L.K.E.R. liczy sobie już 3 części. Pierwsze dwie toczyły się w tych samych lokacjach, czasem lekko zmienionych. W odróżnieniu od poprzednich części,  Zew Prypeci oferuje nam zupełnie nowe mapy. Oczywiście każda gra rozgrywa się w Zonie, strefie, która pełna jest anomalii, artefaktów, mutantów, oraz ludzi. Najnowsza część jest też zdecydowanie mniej zabugowana i oferuje nam  sporo zadań pobocznych, a to co w tej serii najlepsze, czyli wykonywanie misji dla frakcji, czy zbieranie artefaktów jest równie przyjemne co wcześniej.

    Sam na sam z Zoną

    Nasz bohater nazywa się Aleksander Diegtiariow. Jest majorem, a zarazem agentem Ukraińskiej Agencji Ochrony, którego zadaniem będzie odkrycie przyczyny rozbić  helikopterów podczas operacji „Fairway” (Tor Wodny). Właśnie wtedy w pierwszej części Striełok dotarł do elektrowni. Jednak główny wątek jest dość jasny i przewidywalny, to zadania poboczne sprawią, że od Zewu Prypeci się nie oderwiemy. A dlaczego one? Bo są ciekawe, dość długie i można na nich zarobić. Przykładem może być quest, gdzie trzeba znaleźć gniazdo pijawek, a później je unieszkodliwić. Przemierzamy wtedy z kompanem podziemia kompleksu, tuż obok śpiących potworów… Są też zadania typu przynieś – zanieś – zabij, ale wykonuje się je całkiem przyjemnie. W dodatku czasem możemy opowiedzieć się za którąś ze stron konfliktu, np. kompromitujące materiały pewnej frakcji oddać Powinności, czy Wolności? W zależności od wyboru dostaniemy inną nagrodę, oraz sojuszników. Ale znane z Czystego Nieba wojny frakcji tu nie ma, w ogóle nie możemy przyłączyć się do żadnej ze stron… Pozostaje nam jedynie pomaganie, lub przeszkadzanie jednej z nich. W dodatku jeśli napadniemy na kogokolwiek z jakiegokolwiek ugrupowania, to nie przyniesie to żadnych konsekwencji. Ba! Nie będziemy nawet ścigani przez dane ugrupowanie, ewentualnie najbliżsi sojusznicy naszego wroga postarają się nam trochę dokopać, przez co gra jest trochę prostsza, bo właściwie musimy obawiać się tylko anomalii, mutantów, zombie, oraz Monolitu (ciekawy quest jest też związany z nimi, ale nie będę nic zdradzał). Łatwiej też jest przez to, że w ogóle jesteśmy wojskowym. Na początku dostajemy karabin, żołnierze do nas nie strzelają, a fortuny można dorobić się bardzo szybko. Zresztą potężne pukawki znajdziemy już w drugiej lokacji. Wspomnę jeszcze o plecaku i ekwipunku. Zmieniać pancerze możemy tak jak w poprzednich częściach, ale teraz dodano jeszcze osobne nakrycie na głowę, a mianowicie hełmy. Je też można ulepszać, naprawiać itd. Są jednak kamizelki, które mają wbudowaną osłonę dla głowy (m.in. kombinezon SEVA). W rękach można nosić dwie pukawki, resztę w plecaku, jednak nie opłaca się taszczyć za sobą ton sprzętu ze względu na ograniczenia ciężarowe. Tak jak w poprzednich odsłonach gry, tak i tutaj  możemy wkładać do kieszeni artefakty, które zwiększą naszą odporność lub pozwolą więcej udźwignąć bohaterowi. Coś o czym należy wspomnieć jeszcze to leki. W tej części doszło ich bardzo sporo, ale osobiście korzystałem może tylko z 2, gdyż lekami również nie warto zaśmiecać sobie plecaka.

    Z buta w Zonę

    Przemierzać Zonę będziemy w 3 lokacjach oraz 1 mini lokacji. Pierwsza lokacja Zaton są to dość rozbudowane bagna, wraz z kilkoma zabudowaniami i wioskami.  Po środku całej mapki znajduje się statek – Skadowsk, na którym schronienie znaleźli zarówno bandyci jak i stalkerzy. Tutaj też dostaniemy robotę, będziemy mogli kupić broń, pancerze, jedzenie, oraz skorzystamy z usług mechanika, który naprawi i udoskonali naszą broń. Ta ostatnia opcja została przeniesiona z Czystego Nieba, z tym że tutaj musimy najpierw znaleźć specjalne narzędzia dla mechaników, by mogli wykonać bardziej zaawansowane modyfikacje. A to zadanie na sporą część gry, dla zwiedzaczy.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Statek zaoferuje nam też miejsce na odpoczynek, wystarczy podejść do łóżka i wybrać ile chcemy spać. Bardzo fajne rozwiązanie, dzięki któremu nie trzeba włóczyć się nocą po groźnej strefie.

    Kolejna lokacja to Jupiter, na której znajduje się stacja Janów – tutejszy odpowiednik Skadowska – oraz kilka innych większych lub mniejszych kompleksów. Znajdzie się też bunkier naukowców, dla których można wykonać sporo zadań, tutaj też skompletujemy ekipę na wyprawę do Prypeci. W tej lokacji jest sporo questów do wykonania, włącznie ze znalezieniem Oazy, czy polowaniem na nowego mutanta – chimerę.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Ostatnią dużą lokacją jest potraktowane nieco po macoszemu w poprzednich częściach – miasto Prypeć. W Zewie Prypeci tytułowe miasto penetrujemy swobodnie, zwiedzając opuszczone budynki, czy po prostu wykonując zadania. W tej lokacji pojawia się baza żołnierzy, zobaczymy też starego znajomego. Jednak po Prypeci spodziewałem się troszkę więcej questów, oraz ludności. Po środku tej wielkiej mapy znajduje się tylko jedna przyjazna nam baza, a reszta spotkanych ludzi, czy też mutantów jest do nas wrogo nastawiona. Zresztą w Prypeci swoją bazę ma Monolit więc akurat tutaj już tak łatwo nie będzie.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Warto wspomnieć też o podziemnym przejściu pomiędzy Jupiterem, a Prypecią. Sama lokacja jest dość spora, postrzelamy do naprawdę sporej liczby snorków, trafi się też zasadzka. Ogólnie jest tam ciemno, strasznie i nie wszystko idzie tak jak powinno.

    Stara dobra Zona, i nowe mutanty

    Cała mechanika gry, czy grafika zostały bez zmian. Zmienił się za to lekko interfejs, ale jest intuicyjny i dobrze przygotowany. W dzień mutanty są agresywne i zbierają się w grupy siejąc spustoszenie wśród stalkerów. Osobiście widziałem niejedną sytuację, gdzie stwory zaatakowały i zabiły wszystkich ludzi w okolicy. W nocy są zaś spokojniejsze, ale i tak nie warto wtedy się przemieszczać, gdyż jest ciemno i niebezpiecznie. W dodatku o każdej porze dnia i nocy (czyt. losowo) może nas zaskoczyć emisja, która nas zabije, o ile nie mamy odpowiednich medykamentów, lub po prostu się nie schronimy. Po każdej emisji może lekko zmienić się rozkład anomalii, oraz mogą pojawiać się nowe artefakty. W pewnym momencie jednak twórcy przesadzili dając graczom do dyspozycji detektor, który wykrywa również anomalie. Dzięki niemu niepotrzebne są już śrubki, a każde pole anomalii przechodzimy z biegu tracąc przyjemność z „ręcznego” wykrywania tych dziwnych zjawisk.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Fajnym pomysłem jest coś w rodzaju achievementów.  W dodatku wyliczane są tam nasze dni spędzone w Zonie, ulubiona broń, oraz najgroźniejszy zabity mutant. A same achievy dostajemy za wykonanie określonych questów, np. za odkrycie co się dzieje z zaginionymi stalkerami, za upolowanie określonych mutantów, czy za pomoc naukowcom. Osobiście zebrałem ponad 10 takich nagród i fajnie się je przegląda.

    Następną nowością są też mutanty – tutaj wprowadzono Burera, oraz Chimerę. Ten pierwszy jest o tyle groźny, że rzuca w nas przedmiotami, wyrywa naszą broń, a rzucone w niego granaty odrzuca do nas. Jest to stwór dość groźny, bardziej szeroki niż wyższy i ma kaptur na głowie. Lepiej na krótki dystans się do niego nie zbliżać, a nasze kule są blokowane przez jego pole siłowe. Burer potrafi napsuć krwi w grupie, a samo takie starcie jest emocjonujące i zostanie nam w pamięci.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Chimera skacze – mimo psopodobnego kształtu – jak snork, taranuje nas niczym nibyolbrzym, a zdrowia ma od groma. Mimo to, rzadko spotkamy tego mutanta, związany jest z nim pewien quest.

    Sztuczna inteligencja powala w S.T.A.L.K.E.R.ze jak zwykle. Ludzie próbują nas flankować, rzucają granaty, bardzo celnie strzelają, zmieniają pozycje, chowają się za osłonami. Działają też zwykle w grupie przez co są jeszcze bardziej groźni, ale doświadczony stalker poradzi sobie z każdym zagrożeniem. Stalkerzy – zombie są po prostu tępi, ale właśnie tacy są ludzie, którym przeżarto mózgi. Chodzą oni wolno, strzelają bez ostrzeżenia, ale bardzo niecelnie i z daleka niewiele nam zrobią. Mutanty też nieźle działają – psy nas okrążają i atakują jeden po drugim, nibyolbrzym leci na nas jak taran, Chimera skacze i zadaje spore obrażenia, a Burer stara się trzymać dystans i rzucać w nas wszystkim co się nawinie.

    Zona jakby ładniejsza

    Zew Prypeci korzysta z lekko zmodyfikowanego silnika X-Ray w wersji 1.6. Sama gra wygląda dość ładnie, ale nie wybija się na tle nowoczesnych produkcji. Owszem, modele broni, wrogów, mutantów zachwycać mogły jeszcze parę lat temu, dzisiaj „tylko” ładnie wyglądają. Za to widok anomalii, czy wyładowań atmosferycznych może wprawić w zachwyt. Samych tych niebezpiecznych pułapek jest wiele rodzajów, np. buchający w górę ogień, wiry powietrzne, czy ściany przezroczystego pola. Dobrze też wyglądają emisje, najpierw jest łagodnie, kolory są jaskrawe, a później robi się ciemno, a czerwony kolor dominuje. Trzęsie się też przy tym ekran.

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci

    Dźwięk tak jak w poprzednich S.T.A.L.K.E.R. po prostu powala. Buczenie gdzieś w oddali, różne hałasy, oraz inne straszne, lub budzące strach dźwięki podkreślają fantastyczny klimat tejże gry. Podczas samotnych wędrówek po terenie Zony naprawdę warto posłuchać tych dźwięków, bo są one po prostu genialne. Dobrze wypadają też inne odgłosy jak wystrzały, ryki i wrzaski mutantów, wybuchy, głosy napotkanych postaci, oraz nasz polski wspaniały lektor Mirosław Utta, który swoje zadanie znowu wypełnił celująco.

    Majorze Diegtiariow do raportu!

    S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci to mimo wszystkich swoich wad (których nie jest wiele) bardzo dobra gra. Nie muszę chyba jej polecać fanom serii, bo dla nich to czysty obowiązek (ale bardzo przyjemny) zagrać w tę grę. Tym bardziej ją polecam dlatego, że w grze pojawiają się nowe lokacje, dzięki czemu na nowo odkrywamy Zonę – a naprawdę jest co zwiedzać. S.T.A.L.K.E.R.a można ukończyć mniej więcej w 20 godzin, ale jeśli postanowimy trochę poszperać i wycisnąć z gry jeszcze trochę, to możemy tych godzin przesiedzieć o wiele więcej. Tytuł też oferuje tryb freeplay, dzięki któremu po zakończeniu głównego wątku fabularnego możemy grać dalej. Fajnie też, że po zakończeniu przygody z Zoną możemy zobaczyć co się stało z naszymi znajomymi, którzy pomagali nam przez całą grę. Jeśli się zastanawiacie nad kupnem to od razu Was zachęcam, pieniądze wydane na ten tytuł nie są pieniędzmi straconymi.

     «

      »

    Autor: Jedi


    Poczytaj także


    Tagi

    , , ,


    Kategorie

    Akcji Galerie Gatunki gier PC Platformy Promowane Recenzje Teksty


    Komentarze

    Comments are closed.



Najnowsze video

Hot news