Hot news!

  • [recenzja] Assassin’s Creed 2 (Xbox 360)

    czwartek, 6 Maj 2010r. 3 komentarze Dodał: marcin213
    Assassin’s Creed 2 (Xbox 360)

    Po pierwszym Assassin’s Creed miałem bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony fajna i wciągająca po uszy fabuła, otwarty i niczym nie skrępowany świat oraz styl rozgrywki zaproponowany przez panów z Ubisoft-u. Niestety jest też druga strona medalu, a mianowicie nudne i monotonne misje poboczne, które niejako psuły ogólne bardzo dobre zresztą wrażenia z Assassin’s Creed. Teraz nadchodzi sequel, który jest lepszy i większy od pierwowzoru. Twórcy obu części mieli bardzo duży kredyt zaufania wobec graczy po premierze jedynki. Przed premierą pierwszej części autorzy bardzo sprytnie ukryli fakt, że główna oś fabularna została umieszczona w czasach współczesnych.

    Assassin's Creed 2_2

    Głównym bohaterem serii jest więc Desmond Miles – potomek asasynów, do którego wspomnień genetycznych (ot, taki MacGuffin) próbują dostać się tajemniczy naukowcy (ci z kolei to potomkowie templariuszy).  Ich celem było odnalezienie artefaktu i właśnie w tym celu ściągnęli do swojej kwatery bohatera gry. Gra pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi, a fabuła urwała się w momencie godnym wysokobudżetowego serialu.

    Assassin's Creed 2_4

    Nietrudno się zatem domyślić, że następca będzie kontynuował wątki rozpoczęte w „jedynce”. W tej części wcielamy się Ezio Auditore da Firenze – Włocha, początkowo nastolatka, buntownika, obiboka i amanta zarazem- wybuchowa mieszanka według mnie . W miarę postępów w grze jego życie zostaje wywrócone do góry nogami, ale o tym jak to się stało i jakie ma to następstwa w fabule i losach świata –przekonacie się już sami. Ezio jest od początku wyraźnie zarysowaną postacią – postacią o ludzkiej twarzy. To oznaka kierunku, w którym Ubisoft poszedł w przypadku AC II: intensywny scenariusz i wyraziści bohaterowie. Obu tych elementów brakowało w pierwszej części.

    Assassin's Creed 2_8

    Altair był po prostu zimnym twardzielem jakich wielu, a jego towarzysze… Pamiętacie ich w ogóle? Był jakiś Malik, który stracił brata, był gorzki Al-Mualim… i w sumie tyle. W „dwójce” znajdziemy kilkanaście ciekawie zaprojektowanych i przedstawionych postaci. Jest charyzmatyczny mentor, wujek Mario (przedstawiający się znanym skądinąd tekstem „It’s a-me, Mario!” – serio!), jest dbający o dobro rodzinne ojciec, jest wyluzowany przywódca cechu złodziei Antonio, jest roztrzepany geniusz Leonardo Da Vinci – tutaj mały zgrzyt, bo akurat tę postać trochę zmieniono, zbyt mocno idąc w stronę komedii. Nawet postacie konspiratorów, czyli ofiar naszego bohatera, są w większości dobrze umotywowane i niejednoznaczne. Choć wszyscy są źli, to prawie każdy ma w sobie jakiś konflikt albo przynajmniej burzliwą przeszłość, która ukształtowała go w ten właśnie sposób. Ekspozycja, proszę państwa. Losy bohaterów są pokazywane na filmikach na silniku gry i tu  mamy nowość, ponieważ filmików jest dużo, są dobrze wyreżyserowane i wsparte ciekawymi dialogami. Podczas niektórych filmików pojawiają się tzw. Quick Time Events. Nie mają one żadnej wartości w fabule gry, na przykład gdy się spóźnimy z naciśnięciem guziku na padzie nic się niestanie. Raczej są one  zaserwowane w formie dodatku. Trzon gry się na dobrą sprawę nie zmienił i nadal musimy dobrze balansować między ukrywaniem się, walką a wspinaniem się na budynki. Wszystkie te elementy tym razem są jednak dużo bardziej spójne, a mnogość rozwiązań jest tak wielka, że aż nie sposób przetestować wszystkich atrakcji. Wraz z rozwojem fabuły zdobywamy cały szereg ciekawych gadżetów. Niektóre są już znane fanom serii, inne będą nowością. To m.in. podwójne ostrze asasynów (możliwość zabijania dwóch przeciwników jednocześnie), ostrze z trucizną (zatruty wpada w szał i atakuje wszystkich dookoła, po czym ginie), pistolet czy bomby dymne. Kiedy nie uda się wykonać jakiegoś zabójstwa po cichu konieczna jest walka, w sumie bez niej się nie obędzie, gdyż Ezio jest świetnym wojownikiem i przyjemnością jest patrzeć jak wymachuje różnymi rodzajami mieczy, buław i szabli. Nowością jest to, że broń po pokonanych wrogach można podnosić i walczyć nią, do czasu aż jej nie upuścimy.  Można też wyrywać broń z rąk wrogów, robiąc śmiertelne kontry. W sumie na nich opiera się cała walka. Jednak to ekwipunek,  który posiada Ezio jest najefektowniejszy w walce . W grze zwiedzamy dwa duże miasta (Florencję i Wenecję) oraz kilka rejonów wiejskich. Szczególnie Wenecja wyróżnia się na tle pozostałych, bo tamtejsza architektura jest wprost wymarzona jak piaskownica do zabawy w parkour. Wąskie uliczki, wysokie budynki, kanały (bohater potrafi pływać i chować się pod wodą) skłaniają do bardzo radosnej eksploracji. Ogromne wrażenie robią też wszystkie rozpoznawalne obiekty obydwu miast: mosty (Rialto, Ponte Vecchio), kościoły (Santa Maria di Fiore, Bazylika św. Marka), zabudowania urzędowe (ratusz we Florencji, Pałac Dożów) i tak dalej. Niesamowite widoki, niesamowity klimat. Przed rozpoczęciem zabawy polecam przejrzeć zdjęcia zabytków obydwu miast – odczucia będą jeszcze lepsze. Niegłupim pomysłem jest też obejrzenie Kupca weneckiego z Alem Pacino.

    Assassin's Creed 2_9

    Kolejnym ważnym elementem rozgrywki jest interakcja z otoczeniem, którą również możemy wykorzystywać do niecnych celów. Co bardzo ważne, zrezygnowano z idiotycznych misji pobocznych typu „uratuj mnichowi życie, a pozwoli ci iść obok siebie”. W zamian za to mamy możliwość wmieszania się w dowolną grupę przechodniów – wystarczy, żebyśmy weszli między nich. Genialne w swojej prostocie, mechanizm ten wykorzystywany jest przy wynajmowaniu kurtyzan, które opłacamy, by robiły wokół nas sztuczny tłum. Gra przyjmuje dziwne założenie, że typ w kapturze o aparycji Ezio w otoczeniu czterech kurtyzan kompletnie nie rzuca się w oczy – cóż, licentia poetica. Wynajmować możemy również złodziei i najemników, którzy odwracają od nas uwagę przeciwników lub po prostu wspomagają w walce. Nierzadko to się przydaje ponieważ nie oszukujmy się oni walczą słabo, ale są doskonałymi przynętami, więc  zajętych walką wrogów można zdejmować z zaskoczenia. Kiedy jesteśmy ścigani, poza tłumem możemy też kryć się w znanych z „jedynki” altankach na dachach, na ławkach i tu kolejną nowością jest pływanie – na i pod wodą. Przydaję się to w tzw. Kryjówkach Assassynów ale co to jest i  jak są te miejsca ważne w fabule przekonajcie się sami. W tytule tym pojawia się nowy system „złej sławy”, obrazowany wskaźnikiem w lewym górnym rogu ekranu. Im więcej przewinień na naszym koncie, tym szybciej strażnicy będą nas rozpoznawać na ulicy. Aby znieść z siebie ten ciężar, musimy zdzierać porozwieszane w okolicy listy gończe, przekupywać heroldów oraz mordować skorumpowanych urzędników, świadczących przeciwko nam. Wszystkie te „atrakcje” są zaznaczane na naszej mapie, więc nie jest to uciążliwe. Poruszyliśmy temat misji pobocznych – bardzo drażliwy z perspektywy pierwszej części. AC II uświadomił mi w zasadzie, że problemem pierwowzoru nie były misje poboczne per se. Chodziło raczej o to, że bezbarwne zadania opcjonalne były konieczne do przejścia głównego wątku (pod egidą „dochodzenia”). Tutaj tego już nie ma: wszystkie misje poboczne są bardzo ściśle prowadzone przez scenariusz, niepowtarzalne i wsparte przerywnikami. Ich przejście zajmuje circa 15 godzin, przez który to czas akcja w zasadzie cały czas trzyma nas mocno w garści. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie nam wziąć w ręce lejce powozu czy przemknąć nad Canale Grande w machinie latającej. Cały czas coś się dzieje, a same egzekucje (tradycyjnie wieńczące każdy rozdział opowieści) nie są już jedynymi kulminacyjnymi momentami. Jeśli chodzi o zadania poboczne, to jest ich dużo mniej niż w oryginale. Podzielone zostały na kilka rodzajów: pobicia (zazwyczaj chodzi o wybicie głupot z głowy jakiemuś niewiernemu mężowi), zabójstwa (zlecenia odbieramy przez gołębie pocztowe!), wyścigi po dachach i misje kurierskie. W sumie w grze znajdziemy jakieś 30-40 zadań pobocznych, a większość z nich zawiera scenki przerywnikowe na wstępie. Pod względem rozgrywki są one, co prawda, nieco monotonne, ale tym razem w żaden sposób nie drażnią, bo po prostu możemy je zignorować.

    Assassin's Creed 2_1

    W grze wprowadzono ekonomię. Kasę na miecze i zbroję Ezio zdobywa prowadząc kradzież kieszonkową na ulicy, czy wykonując misję. Przychody z  willi, którą odziedziczamy w pierwszych godzinach gry również trafiają do naszej kieszeni. Pod względem graficznym Assassin’s Creed II prezentuje się rewelacyjnie. Z jednej strony mamy tu techniczny majstersztyk (wielkie, szczegółowe miasta bez żadnych loadingów), z drugiej – prawdziwy przepych, jeśli chodzi o wygląd i klimat. Każda lokacja jest na swój sposób unikalna. Ciepła, gorąca wręcz kolorystycznie Florencja i jej bogate, wymuskane dzielnice. Wilgotna, trochę śmierdząca Wenecja, zielone łąki Toskanii… I ludzie, ludzie na ulicach, każdy w przepięknym stroju z epoki – gondolierzy, kuglarze, kurtyzany, szlachcice, kloszardzi, uliczni artyści, akrobaci i błaźni ziejący ogniem w trakcie Karnawału w Wenecji. Coś niesamowitego! Do tego cykl dobowy, efekty pogodowe, co tu się dzieje! A w centrum tego wszystkiego – Ezio. Idealnie animowany i świetnie zaprojektowany. No może poza absurdalnym kapturem, spod którego nie ma prawa czegokolwiek widzieć. Trudno wymienić wszystkie atrakcje, które czekają na nas w Assassin’s Creed II. To niezwykła, epicka przygoda, w którą każdy powinien zagrać. Autorzy wprawdzie trochę zaryzykowali: współczesny wątek fabularny rozpoczyna się w taki sposób, że bez znajomości pierwszej części ciężko się połapać. Na szczęście przygoda w renesansowych Włoszech jest już zamkniętą całością, dostępną dla każdego nowicjusza (może poza zakończeniem, które tradycyjnie miesza nam w głowach i pozostawia z niejednym pytaniem). Szczerze polecam tę produkcję gdyż to mocny tytuł. Jeśli przez najbliższe dwa lata Ubisoft poczyni z trzecią częścią podobne postępy, to aż boję się myśleć co to będzie. Ja już czekam na kontynuację – z wypiekami na twarzy. Grze wystawiam sprawiedliwe i zasłużone 100%.

     «

      »

    Autor: marcin213


    Poczytaj także


    Tagi

    , , , ,


    Kategorie

    Akcji Gatunki gier Platformy Promowane Przygodowe Recenzje Teksty Xbox 360


    Komentarze

    1. Jedi mówi:

      Dobry tekst. Niestety z serią Assassin’s Creed nie miałem jeszcze styczności. A uciążliwe zabezpieczenia PC raczej mnie do niej nie przekonają. Choć jedynka ich nie ma… ale jeszcze się zobaczy ;)

    2. FireStorm mówi:

      Recenzja świetna. :D Sam nie grałem w drugą część jednak jedynkę już przeszedłem. Fakt monotonia w niej strasznie denerwowała. Dwójki na razie nie kupię przez zabezpieczenia Ubisoftu w wersji PC.

    3. Łukasz mówi:

      Very good review :D Ale moim zdaniem zasługuje na 90-95% nie więcej nie mniej.AC II jest lepsze od pierwszej części ale gra mniej więcej w połowie nudzi się :( Nie czekam specjalnie na AC Brotherhood czy jakoś tak :) Znowu Ezio…………….



Najnowsze video

Hot news