Hot news!
-
[recenzja] Hitman: Krwawa Forsa (PC)
sobota, 1 Maj 2010r. 1 komentarz Dodał: FireStorm
Silentman
Skrytobójcy. Ile to razy chciało się być takim jak oni. Opanowanym, cichym, profesjonalnym. O ile razy większe wrażenie robiło pozbycie się 10 wrogów, nie alarmując innych, niż rozwalenie setek przeciwników stylem Rambo? Zawsze byli szanowani i budzący strach. Czy to wojownicy ninja w Japonii, zakon asasynów w Ziemi Świętej, albo rzezimieszek w średniowiecznej Europie. Ale jak wyglądają współcześni skrytobójcy? Jednostki specjalne? Nie, oni nie działają cicho. Współcześni skrytobójcy działają na zlecenie, a ich największą wartością są pieniądze.
Numer seryjny: 640509-040147
Naszym bohaterem, lub jak kto woli, antybohaterem, jest Agent 47. Człowiek, a raczej klon, z wytatuowanym kodem kreskowym na potylicy, będący mistrzem w swoim fachu. Pracuje dla tajnej organizacji ICA, dla której wykonuje zlecenia. Jeśli masz kilkaset tysięcy dolarów na koncie i chcesz, by ktoś niespodziewanie zszedł z tego świata, pytaj o 47. Wykona dla ciebie każdą robotę, nawet jeśli chodzi o zabójstwa najważniejszych przedstawicieli rządowych. Tylko pamiętaj, lepiej nie spotykaj się z nim w cztery oczy. Jeśli zobaczysz bladego, łysego faceta w czarnym garniturze i w skórzanych rękawiczkach uciekaj jak najdalej. Bardzo możliwe, że to będzie ostatnia rzecz jaką widziałeś.
Historia w Krwawej Forsie porusza ważny problem, lecz mało wciąga. Agent 47 stał się celem pewnej organizacji, która nie może dopuścić do zalegalizowania klonowania(jakby ktoś nie wiedział, w rzeczywistości klonowanie również występuje. Nie jest tak rozwinięte, ale już np. sklonowano psy, czy owcę), bo ma pod tym względem własne cele. Jak wiadomo, 47 jest klonem stworzonym przez doktora Ortmeiera, na dodatek, jednym z ostatnich. Trwają wybory prezydenckie i jeden z kandydatów jest właśnie za legalizacją klonowania, do czego ta organizacja nie chce dopuścić.
Misje w Hitmanie polegają głównie na zabiciu określonej liczby osób i nieraz na wykradzeniu danej rzeczy. To co je wyróżnia, to kilka sposobów na wykonanie zadania. Możemy zabić cele po cichu, wejść jak Rambo, czy upozorować wypadek. Każdą z tych rzeczy możemy wykonać w dowolny sposób. Oczywiście najwięcej satysfakcji daje upozorowanie wypadków, przy których często mówiłem sam do siebie: ,,To tak można?”. Jeśli chcemy zostać niezauważeni, musimy eliminować wszelkich świadków(najlepiej w ogóle nie zostać wykrytym), wykradać taśmy z kamer przemysłowych, często przebierać się za pracowników, używać cichej broni oraz ukrywać ciała. Po prostu czuć, że jesteś skrytobójcą!
Przed każdą misją następuje odprawa, w której dowiadujemy się co nieco o swoich celach oraz miejscu ucieczki i możemy wybrać broń. W nieodłącznym ekwipunku 47 jest garota, strzykawka z trucizną i usypiająca, mina przeciwpiechotna(zdziwicie się ile razy można ją użyć), lornetka, wytrych i nieskończona liczba monet (do odwracania uwagi). Oczywiście jest też broń palna. Do dyspozycji mamy 4 podstawowe: Silverballer, SP12 Shotgun, SMG Tactical, M4 oraz karabin snajperski W2000 oraz dużo innych, które zdobywamy wynosząc z misji. W grze dodatkowo zaimplementowano wątek ekonomiczny. Za niemałe sumki możemy ulepszyć każdą z podstawowych broni oraz dokupić sprzęt naszemu bohaterowi. Do ulepszeń broni należy zaliczyć tłumiki, różne rodzaje amunicji, lżejsze części, zwiększenie szybkostrzelności itp. W drugim wypadku możemy kupić szybsze używanie wytrychu, kamizelkę kuloodporną, różne substancje regenerujące zdrowie (tak, nie ma autoregeneracji i dzięki Bogu), lepsze lornetki etc. Należy również wspomnieć o tym, że nie na wszystko nam starczy, więc trzeba mądrze wybierać.
Po skończeniu misji następuje ocenienie naszych działań. Na początku dostajemy tabelkę z różnymi statystykami i końcowy status (np. hitman, masowy morderca, cichy zabójca), a potem punkty rozgłosu. Punkty te możemy zmniejszyć przekupując świadków, a warto to zrobić, gdyż ich więcej ich mamy, tym bardziej jesteśmy rozpoznawalni w kolejnych misjach. Dodatkowo po każdym zadaniu pokazuje nam się strona z lokalnej gazety, w której możemy poczytać o naszych poczynaniach. Świetny pomysł!
Twórcy udostępnili graczom również tryb FPP. Nie wiem z jakiego powodu, ale u mnie, gdy na niego przełączę, ekran robi się jaśniejszy. Tryb ten przydaje się głównie do strzelania w bardziej odległe cele, gdyż przy skradaniu i innych czynnościach, jest mało przydatny, przez ograniczone pole widzenia.
Hitman: Krwawa Forsa wypada jako gra dość wymagająca na tle dzisiejszych produkcji. Twórcy jednak przewidzieli, że dla niektórych może być zbyt trudna, więc w czasie misji możemy wykupić odpowiedzi. Zazwyczaj kosztują po 3,500 dolarów i, co mi się bardzo podoba, nie mówią nigdy wprost co trzeba zrobić, tylko dają rozmaite wskazówki.
Nadal świeży
Hitman, mimo upływu lat, nadal wygląda bardzo przyzwoicie. Grafika nie straszy, a wręcz przeciwnie – może się podobać. Tekstury są w większości dobrej jakości, jedynie czasami podłoże wygląda słabo. Wbrew fabule, ataku klonów nie uświadczono. Postacie bardzo rzadko są identyczne, a nawet jeśli, to ciężko to zauważyć i zazwyczaj nie zwraca się na to uwagi. Jedyne do czego mam zastrzeżenia, to nieraz słabe wykrywanie kolizji między ciałami jak i przedmiotami, rzadkie bugi oraz kiepskiej jakości cutscenki. Wyglądają one sztucznie, plastikowo i na dodatek są bardzo słabo wykonane.
Głosy postaci w Krwawej Forsie są bardzo dobrze nagrane, zwłaszcza głos 47, poza jednym wyjątkiem. W pewnej misji spotkałem fotografa, którego głos przypominał dubbing ze starych amerykańskich kreskówek. Piskliwy i głośny głos nie pasuje to lekko otyłego, starego fotografa z prestiżowego magazynu.
Muzyka, poza tą w menu, nie zostaje w głowie na długo, jednak bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Gdy zostajemy wykryci, zwiększa swoje tempo i buduje napięcie oraz potęguje stres. W innych zazwyczaj w ogóle jej nie słychać, lub jest spokojna. Wróćmy do muzyki z menu. Lecą w nim co prawda i inne utwory, jednak ten początkowy bardzo mnie zadziwił. W grze o zabójcy zabijającym każdego człowieka bez mrugnięcia okiem, w życiu nie spodziewałbym się spokojnej, melodyjnej muzyki z delikatnym kobiecym głosem w tle.
Hitman czy Shitman?
Hitman: Krwawa Forsa jest grą jak najbardziej wartą polecenia. Zwłaszcza dla osób, które zmęczone są rozwalaniem tysięcy wrogów, a Splinter Cell i Assassin’s Creed się im nie podobały. Multum możliwości w misjach, nadal dobra grafika oraz muzyka, i mimo iż mało wciągająca, ale poruszająca ważny problem fabuła, ze smaczkiem na końcu. Jeśli komuś nie przeszkadzają słabej jakości filmiki i już wspomniana, mało wciągająca historia – niech nie czeka i kupuje, zwłaszcza, że cena jest bardzo atrakcyjna. Ja zachęcony czwartą częścią, sięgnę po starą trylogię – o wiele trudniejszą.
« Nowe screeny z Fallout: New Vegas
Pierwszy trailer Call of Duty:Black Ops! »
Autor: FireStorm
Poczytaj także
Dead Space 2 będzie prawdziwym horrorem
Tom Clancy`s Ghost Recon: Future Soldier
Beta test Halo: Reach (Xbox 360)
Darkest of Days (PC)
Call of Juarez Więzy krwi
Tagi
hitman, Hitman: Blood Money, Hitman: Krwawa Forsa, pc, recenzja
Kategorie
Akcji Galerie Gatunki gier PC Platformy Promowane Recenzje Teksty
Komentarze
















Dobra recka :) W Hitmana grałem, starałem się grać jak najciszej.