Hot news!
-
[Beta test] Lego Universe
niedziela, 18 Kwiecień 2010r. 1 komentarz Dodał: Larone
Lego – zaczęło się od zwykłych zabawek – klocków, kreujących u ich młodych właścicieli zdolność „złożonego myślenia” i rozwijając inne zdolności. Firma cieszyła się (i nadal cieszy) niezwykle dobrą opinią. Stała się tak popularna, że słyszało o niej chyba każde dziecko. Także ja, będąc małym brzdącem próbowałem konstruować różne, najczęściej dziwaczne, ale i ciekawe budowle. Po skorelowaniu już wszystkich dostępnych mi części, rozwalałem powstałe przed chwilą dzieło, aby klocki znów stały się ofiarą mojego kolejnego pomysłu. Pamiętam, że zabawa ta wcale mi się nie nudziła. Podobnie jest też z nową grą (a raczej jej betą) MMORPG firmy Net Devil – Lego Universe. Niby tylko zwykłe kolorowe klocki, a nie dają o sobie zapomnieć…
W moim tekście postaram się bliżej przedstawić wam ten nadchodzący dużymi krokami tytuł, który może okazać się jedną z najlepszych gier MMORPG wszech czasów. Dlaczego? Ponieważ oferuje ciekawą, niestereotypową rozgrywkę i niecodzienne rozwiązania. Zresztą o wszystkim dowiecie się czytając poniższy tekst.Uratować Lego…
Beta, w którą grałem, była naprawdę całkiem interesująca. Nawet pod względem oprawy graficznej, prezentowała się zupełnie przyzwoicie, miejscami była nawet piękna. Nie pojawiały się też jakieś większe bugi. Ja przynajmniej nie wyłapałem prawie żadnego (o oprawie audiowizualnej później). Na wstępie chciałbym oświadczyć jeszcze, że Lego Universe nie jest zwykłym, monotonnym MMORPG-em, jakie znamy już od wielu lat. Jest raczej powiązaniem gry platformowej i RPG, zawierającym elementy zręcznościowe.

Najpierw skupię się jednak na krótkim i rzeczowym streszczeniu historii, z którą będziecie mieli do czynienia w klockowej krainie. Mamy tutaj typową walkę dobra ze złem. Wszystko zaczęło się od złego doktora, który zapragnął zniszczyć wyobraźnię, co byłoby równoznaczne z zagładą klocków Lego. Tak więc za sprawą wspomnianego złoczyńcy zostają one zainfekowane dziwnym choróbskiem, podobnie jak niektórzy mieszkańcy krainy. Tak też stajemy przed ważnym zadaniem: uratować wyobraźnię. Jak widzicie fabuła nie jest zbyt rewelacyjna, raczej przeciętna, choć pasuje do klimatu gry. Jest nieco bajkowo i normalnie, w każdym bądź razie, tytuł ten przeznaczony jest zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Oczywiście za granie trzeba będzie też słono zapłacić (nie znam jeszcze kwoty za jaką opłacać będzie się miesięczny abonament). Teraz powrócę jednak do opisu samej rozgrywki, a raczej przygotowań do niej to jest tworzenia postaci.
Klocki kolorowe
Do dyspozycji dostaliśmy edytor z dość pokaźnymi zasobami strojów i fryzur. Jest on dość charakterystyczny dla Lego. Podobnie jak w rzeczywistości, możemy dobrać według własnego gustu: fryzurę, głowę, tułów oraz nogi naszego bohatera. Dzięki temu nie musimy narzekać na powtarzalność postaci. Nie wiem jeszcze tylko czy w becie udostępniono już wszystkie możliwości co do ich edycji. Myślę jednak, że w ostatecznej wersji przybędzie nieco nowych kreacji, a jeśli nie to nawet w samej grze znajdziemy mnóstwo ciekawych wdzianek.

Gdy udało mi się już wykreować moją postać, włączyłem grę. Już od samego początku zabawy, Universe zaskakiwało mnie i urzekało różnymi ciekawymi pomysłami. Bardzo spodobało mi się to, że gra nie ma narzuconego z góry „gatunku fabularnego” (o ile tak mogę to określić). Mamy tutaj do czynienia zarówno z średniowiecznymi rycerzykami, smokami, statkami kosmicznymi co i zwykłą, szarą (w przypadku Lego kolorową) rzeczywistością. Oczywiście, aby wszystko to działało jak należy, środowiska te umieszczono na osobnych mapkach (o których przeczytacie nieco poniżej), pomiędzy którymi przemieszczamy się w bardzo fajny sposób, mianowicie dzięki skonstruowanej przez nas wcześniej rakiecie. Przyznam, że rozwiązanie takie jest ciekawe, ale i nieco zaskakujące. Wyobraźcie sobie, że gracie np. w WOWa. Swoim np. Blood Elfem tniesz kolejne hordy przeciwników, a nagle u twojego boku staje koleś w dziwnym skafandrze i mierzy do ciebie z gigantycznej kosmicznej giwery. To prawda, że w niektórych grach RPG i MMORPG zastosowano już broń palną, ale na pewno nie na taką dużą skalę jak w Lego: Universe. Dopowiem jeszcze, że obok rycerzy i ludzi z przyszłości dojdzie jeszcze parę innych, że tak to nazwę – ras. Nie istnieje również nic takiego jak podział na klasy. Tak też musimy radzić sobie bez magicznych fajerwerków, stękań wojownika i brzdęku cięciwy łuku łowcy. Jesteśmy zdani na własną pomysłowość, bowiem w Lego i bez magii możemy zdziałać cuda. Jakie ? Dowiecie się czytając dalszą część artykułu.

Buduj i rządź!
Wszyscy nasi bohaterowie posiadają bardzo charakterystyczną i wydawałoby się normalną dla Lego umiejętność – budowania różnych przedmiotów czy urządzeń. Zalicza się do tego tak przeze mnie nazwane: budowanie szybkie, gdzie komputer tworzy za nas daną budowle i wolne gdzie to my przejmujemy różdżkę (min. przywdziewając śmieszny, magiczny cylinder). Przy umiejętnościach tych, a konkretnie przy budowaniu szybkim, potrzebne nam będą specjalne kule energii (coś jak mana w normalnym MMORPG), które zdobywać będziemy w trakcie gry. Podobnie jest z pieniędzmi które znajdujemy dość często. Rozwalając poukrywane gdzieniegdzie skrzynki lub przedmioty, w których możemy odkryć również inne ciekawe „znajdźki”. Jeśli jestem już przy przedmiotach przydałoby się coś o nich powiedzieć. W grze jest ich cała fura. Jak pisałem poukrywano je w różnych zakątkach klockowego świata. Są ciekawe i przydatne. Z tych fajniejszych wymienię ostatnio znalezione przeze mnie radio oraz „ przyrząd” do puszczania baniek mydlanych. Pozostaje jeszcze kwestia broni. Jak mówiłem pojawi się i oręż i broń palna. Oprócz broni do dyspozycji dostaliśmy także hełmy, poprawiające naszą obronę. Na uwagę zasłużyły również bonusy, których jest w grze sporo, np. Przyspieszacze czy Armory.

Wszystkie przedmioty zdobywać będziemy też poprzez wypełnianie misji, które są naprawdę oryginalne i innowacyjne. Lego porzuciło nudny już sposób na zadania: przynieś, podaj, pozamiataj. Zastępując je bardziej złożonymi metodami. Oznacza to między innymi, że jedna misja, będzie ciągnąć za sobą drugą (żeby nie było niejasności napiszę to bardziej po ludzku: aby wykonać następną misję trzeba dokończyć poprzednią) . Oprócz tego są one na tyle zbalansowane, że do rozgrywki nie powinna wkraść się monotonia. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki specyfice Lego, pozwalającej na naprawdę świetne, czasem nawet nieco futurystyczne pomysły. W grze często i gęsto, pojawiać się będą Questy typu: “Zbuduj coś”,” Zatańcz”, “Oswój zwierzę” czy nawet “Wygraj wyścig”. Niekiedy będziemy musieli też kupić coś dla danej osoby (nie, nie eliksiry, czy jakieś inne pierdoły). Otrzymaliśmy zatem całkiem dobry koktajl, najróżniejszych misji i zadań. Jednak aby lepiej przedstawić moje intencje co do ich opisania, w skrócie “odtworzę” pierwszą z nich. Oczywiście to właśnie w niej przypadnie nam możliwość, poznania podstawowych zasady rozgrywki.
Wszystko dzieje się na statku kosmicznym, z którego mamy za zadanie się wydostać. Najpierw czeka na nas krótka instrukcja dotycząca poruszania się. Po chwili wysiłku możemy ruszyć eksplorować statek, rozwalając po drodze skrzynki z forsą i „maną”. Zmierzamy do naszego pierwszego zleceniodawcy – Boba, który to każe nam pozbierać (takie sytuacje zdarzają się rzadko), wspomniane wcześniej kule „energii budowania”. Po wykonaniu zadania, udajemy się do pewnej klockowej kobietki. Ta, mówi nam w jakiż to sposób mamy stworzyć rakietę. Wtedy też poznajemy tajniki budowania wolnego. Ze znajdujących się w plecaku części składamy statek kosmiczny, aby po chwili wylecieć z Venture Explorera (tak pierwotnie nazywa się mapka na której się znajdowaliśmy) na orbitę. Jak widzicie będzie wesoło i już na pewno nie nudno. Co do wspomnianego wcześniej plecaka, jest on podzielony na cztery części. W pierwszej znajdują się najbardziej istotne przedmioty jak broń, „życie” czy też wdzianka. Druga przeznaczona jest dla części do składania różnych maszyn itp. (jak rakieta czy nawet F1). W trzeciej komorze znajdować się będą najróżniejsze klocki i klocuszki, które to będziemy kolekcjonować w czasie naszej podróży przez Legową krainę. Ostatnią część naszego plecaka, zajmować będą jeszcze inne dziwaczne pierdoły. Dla dociekliwych postanowiłem wypisać jeszcze resztę dostępnych w grze mapek: Nimbus Stations, AG property, Avants Garden, Pet Cove, Gnarled Forest oraz Forbidden Valey (Razem z Venture Explorer siedem, a to całkiem sporo jak na początek)
Szanuj wroga swego bo możesz mieć gorszego
Oczywiście jak na normalnego MMORPG-a przystało, aby uzyskiwać coraz to lepsze wyniki w grze, będziemy musieli wybijać w pień, bardzo ale to bardzo natrętnych wrogów. Na początku będziecie mieli do czynienia, z dość prostymi przeciwnikami, mianowicie Smorlingami - przypominającymi emo-smerfy stworkami. Oprócz tego, że nie są one zbyt wytrzymałe, spokojnie można by nadać im miano najbardziej upierdliwych stworzeń w całym wirtualnym świecie. Pojawiają się one nie wiadomo skąd, aby za chwilę zniknąć pod uderzeniem( lub też pociskiem) broni naszego bohatera. Ogólnie jedna z plansz aż roi się od tych niezwykle upierdliwych stworków. Co tyczy się wszystkich przeciwników, to to, że będą oni rozmieszczeni na mapkach, odpowiednio do tego z jakiego będą pochodzić czasu/okresu (chodzi mi o to, że np. w średniowiecznym wydaniu klocków nie spotkamy przeciwników z innych epok).

Co dziwne w Universe nie spotkałem się z możliwością założenia gildii, a przecież tak miło walczy się w grupie. Aby załagodzić sytuację udostępniono możliwość, dodania drugiej osoby do znajomych; co graniczy raczej z założeniem drużyny, a nie gildii. W sumie to zawsze coś. Gierka posiada za to możliwość szybkiego porozumiewania się, pozwala też na odstawianie tańców czy innych “tanich” wygłupów. Dość słabo zaś prezentuje się sam Chat, który nie dość, że wymaga poprawnej pisowni (w becie w dodatku po angielsku) to czasami z niewyjaśnionego powodu nie pozwala wysłać wiadomości. Z tą poprawną pisownią to jeszcze daruje (niech się ludzie uczą angielskiego), ale czemu chat czasami po prostu nie działa?
Pozostaje jeszcze kwestia statystyk, tych jest w grze sporo. Pokazują nam one nasze osiągi co do wykonywania misji, budowania z Lego, poziom zaawansowania naszego ludzika oraz inne informacje istotne dla gry. Lego pozbyło się również nudnego już levelowania, zastępując je opisanymi powyżej statystykami.
Walcz, walcz, a zawsze coś z tego zostanie…
Największe kontrowersje budzi jednak we mnie walka. Jest ona chyba największym grzechem Lego. Przede wszystkim dlatego, że polega ona na znanym z darmowych MMO bezsensownym wciskaniu przycisku ataku. Nie otrzymaliśmy zatem nic nowego. W sumie dysponujemy bronią palną, a że występuje ona w grze rzadko (przynajmniej na jej początku), można by zaliczyć ją do ataków specjalnych. Jednak nie okłamujmy się - kombosów ani innych smaczków bardziej złożonych jeśli chodzi o walkę gierek online tutaj nie znajdziesz (charakterystycznych np. dla Wowa czy L2). Prawdopodobnie stało się tak ze względu na młodszych odbiorców, których to na pewno na serwerach nie zabraknie. Gdy wygramy już jakąś niesamowicie “zabójczą walkę” (fakt, na początku przeciwnicy giną dopiero od jednego uderzenia, ochhh… strach się bać !), viktoria nagrodzona zostanie wyskakującymi z miejsca, w którym przed chwilą poległ nasz nieprzyjaciel: żyćkami, kulami energii i innymi ciekawymi znajdźkami. Niektórzy gracze będą jednak rozczarowani jeszcze bardziej, gdyż w becie nowego Lego nie ma miejsca na walki PVP, po prostu wyrzucono je z gry. W sumie to pasowałoby ono do legowego klimatu jak świni siodło, dlatego też myślę, że jego brak nie zaszkodzi w większym stopniu potencjalnemu odbiorcy (nie mówie tu o hardcorowcach). Winien jestem powiadomić Was o jeszcze jednej ważnej sprawie: w Universe całkowicie zrezygnowano z nudzącego mnie już levelowania, zastępując je opisanymi wyżej statystykami. Pomysł ten co prawda już nieświeży, ale MMORPG-owcy chyba go polubili (nie licząc ludzi lubiących chwalić się siłą swoich postaci przez licytacje: “kto ma wyższy poziom”)

Cicho wszędzie głucho wszędzie…
Niestety, ludu na serverze to za dużo nie ma (wiem, że to dopiero beta, ale…). Spodziewałem się ogromu beta-testerów z różnych zakątków europy, a spotkałem się z niezbyt gadatliwym (raczej) tłumkiem zainteresowanych grą osób. Spotkałem nawet jednego Polaka, podjąłem więc rozmowę (oczywiście po angielsku, także dlatego że chat nie pozwala na inny język). Niestety mój interlokator prawdopodobnie załamany moim angielskim (albo… może zapomniał zakręcić gaz) dał nogę udając się w nieznane mi strony. Żeby nie było, że się czepiam o te pustki na serwerach oświadczam, że to moje subiektywne odczucie. Wydaje mi się, że servki nawet przy becie powinny być może nie zawalone graczami, ale przynajmniej zapełnione. Abyśmy nie zgubili się w świecie Lego twórcy w prawym górnym rogu ekranu umieścili mapkę, pokazującą nam osoby rozdające zadania, handlarzy, oraz inne ważniejsze postacie.
Oprócz tego, nasz wirtualny ludzik, dysponować będzie trzema życiami i tyloma też kulami energii (zwane też przeze mnie kulami budowania), myślę jednak, że wraz z uzyskiwaniem lepszych wyników grze liczby te będą podwyższane.
Poomyyysłyy świeże ! Poooomyyysłyy!
Na koniec opisu rozgrywki chciałbym jeszcze powiedzieć nieco o paru fajnych i świeżych pomysłach oraz możliwościach, które oferuje nam internetowy “Bob budowniczy”. Jedną z nich jest możliwość oswojenia zwierzęcia, które to prawdopodobnie będzie pomagać nam przy wykopywaniu poukrywanych pod powierzchnią ziemi, skrzynek. Drugim ciekawym rozwiązaniem są „wyścigi zręcznościowe” – np. obiegnięcie danej konstrukcji w określonym czasie. Na razie wiadomo mi jedynie o podróży na “własnych” nogach naszego podopiecznego, choć prawdopodobnie dojdzie do tego również zmechanizowana wersja. Dodam, że droga po której będziemy stąpać lub też jechać w czasie wyścigu usiana będzie różnymi nieprzychylnymi nam niespodziankami. Trzecią ciekawostką będzie zamieszczenie w niektórych miejscach mini gierek, o których niestety nie mogę powiedzieć nic więcej, ponieważ nie można z nich korzystać w becie (na jednej z mapek bardzo spodobał mi się pomysł sceny, na której każdy może zaprezentować swoje możliwości budując gitarę elektryczną lub perkusję, aby za chwilę oddać się w rytm granej przez ludzika muzyki).
Business is business
Jak pewnie się domyślacie ( ze względu na wiele mówiący tytuł), zapragnąłem poruszyć jeszcze kwestię handlu w Lego: Universe, który to niestety podobnie jak walka nie wnosi nic nowego do gatunku. Naturalnie, na swej drodze będziemy spotykać handlarzy bronią, ubraniami, klockami co również innymi potrzebnymi w grze obiektami. Istnieje także możliwość odsprzedania naszemu przyjaznemu detaliście przedmiotów, co nie jest jednak zbytnio opłacalne, gdyż zwykle opylamy produkt po o wiele mniejszej cenie niż jest on prawdziwie wart. Nie wiem jednak, czy w (ostatecznej wersji) grze natrafimy na możliwość handlu lub wymian pomiędzy graczami, a jeśli już tak. To jakby to wyglądało?

Niebo nad „Legolandią” jest piękne o tej porze roku…
Przejdę jednak do przyjemniejszej części opisu bety – grafiki. Jest ona rzeczywiście bardzo ładna. Zawdzięcza to między innymi swojemu Legowemu urokowi. Universe wygląda naprawdę niesamowicie. Mapki również są dopracowane, co potwierdza mój wynik przeniknięć i wejść przez ścianę, a jest on równy zeru. Raz tylko zdarzyło mi się wleźć w jakieś nieszczęśliwe miejsce, w którym to musiałem „pozbawić” (zrespawnować) życia mojego ludka. Ogólnie gra prezentuje się naprawdę ciekawie, obfituje w fajnie zrobione budynki, naprawdę dużo się dzieje. Muzyka nie jest może mocnym atutem gry, ale przecież nie jest ona też bardzo potrzebna w produkcjach tego typu. Jak już pisałem, szata graficzna Lego:Universe robi swoje, nie jest nadzwyczajna, ale w końcu to MMORPG. Czasami gdzieniegdzie popada nawet deszcz. Same animacje postaci i walk są naprawdę dobre. Pomimo tego iż nie towarzyszą im świetliste rozbłyski, naprawdę przyjemnie patrzy się na chodzące tu i ówdzie postacie wspaniale uzupełniające malownicze lokacje. Jeśli chodzi zaś o grywalność, gra nie ścięła mi się chyba ani razu, krótko mówiąc: pracownicy z Net Devil odstawili kawał dobrej roboty.

Co się… co się…Co się stało? Lego znowu zatryumfowało.
Cóż tu dużo mówić… Lego odniosło kolejny sukces, może w znanej już im branży ale nie gatunku. Stworzenie naprawdę dobrego MMO w dzisiejszych czasach to rzeczywiście spore wyzwanie. Według mnie pracownicy z ND postawili mu dzielnie czoła, tworząc wspaniałą gierkę, oferującą wiele nieznanych nam możliwości (jak budowanie budynków czy inne opisane wyżej właściwości). Jedynie od Was zależy czy rozgrywce towarzyszyć będzie szaleńczy chichot zadowolenia czy też nieprzyjemne pomruki znudzenia.
Myślę jednak, że Universe i tak stanie się przełomowym dziełem w dobie elektronicznej rozgrywki. Kto wie?
Może pokona ono nawet, tak uwielbianego przez Amerykanów WOW-a ( a także przez nas). Nie będę jednak gdybał. Mnie przynajmniej Lego wciągnęło jak dziecko matkę do sklepu z zabawkami. Wszystkiego dowiemy się, a raczej dowiecie, grając w finalną wersję gry. Ma się on ukazać już w tym roku. Na koniec życzę wam miłego oczekiwania (postaram się również o gameplaya i dalszy ciąg artykułu)!
Ostrzegam: Lego: Universe to straszny “pożeracz czasu”, dlatego też drogi Czytelniku! Kiedy gra już się ukaże, nie doprowadzaj do sytuacji, w których np. siadasz przy LU na godzinę przed rozpoczęciem szkoły, ani się spostrzeżesz i miną godziny, a Ty nie będziesz mógł się wytłumaczyć z zaistniałej sytuacji (autobus mi uciekł już nie działa, a pomagałem przejść staruszce przez jezdnie tylko w kreskówkach).

« ModNation Racers: edytor tras na PSP
Bionic Commando: Rearmed 2 i Marvel vs. Capcom 3 zapowiedziane »
Autor: Larone
Poczytaj także
Lego Universe – Świeże fakty z rozgrywki
Split Second: Velocity – zapowiedź
Kurczaki X
World of Goo
Prasówka #3 – 24 czerwca 2009
Tagi
Lego, mmorpg, Net Devil Studio
Kategorie
Gatunki gier MMO PC Platformy Promowane Teksty Zapowiedzi
Komentarze















Lego