Hot news!
-
[recenzja] Far Cry (PC) – z serii “Jeszcze nie RETRO”!
piątek, 2 Kwiecień 2010r. 1 komentarz Dodał: Jedi
Gra, którą stworzyło studio Crytek ukazała się już parę lat temu. Mimo ciągłego upływu czasu w tytuł ten gra się znakomicie. Twórcy przystosowali swoje dziecko do standardów rozgrywki komputerowej w czasach premiery – gra jest więc ładna, trudna i dość długa. W tytule tym zastosowano silnik graficzny CryENGINE, pozwalający na wytworzenie sporych map, wraz z wysoką jakością tekstur.
Agent z przypadku – Jack Carver
Fabuła opowiada historię przewoźnika między wyspowego Jacka Carvera. Gdy natrafia na Valerię Constantine jego beztroska przewózka po wodach Mikronezji kończy się. Dziennikarka (w rzeczywistości tajna agentka) chce dotrzeć na wyspę Cabatu, którą zamieszkuje wielu ludzi, dla których broń nie jest obca.
Obszar działań jest bardzo duży, do celu misji prowadzi zwykle kilka dróg, jednak by dotrzeć nimi we wskazane miejsce trzeba działać cicho. A żeby być cicho trzeba się skradać, dzięki czemu gra jest urozmaicona, oraz pozostawia nam wolną rękę w działaniach. Tytuł jest naprawdę trudny, kilka strzałów kończy zabawę, dlatego walka z ukrycia jest dobrym rozwiązaniem.
Far Cry oferuje graczom 5 poziomów trudności, z czego już drugi potrafi pokazać pazury. Reszta jest chyba tylko dla totalnych hardkorów – to nie jest gra dla casuali.
Swoboda, swoboda i jeszcze raz swoboda
Jak już wspomniałem do celu prowadzi kilka ścieżek. A to wszystko dzięki przeogromnym mapom, po których możemy poruszać się… swobodnie. Można znaleźć obóz przeciwnika gdzieś na uboczu, zdobyć tam broń czy amunicję. Można też zajść ufortyfikowane stanowiska z boku czy od tyłu… Żaden problem. Do tego możemy poruszać się w pojazdach, zwiększając swoje destrukcyjne działania. Na lądzie będziemy mieli okazję pojeździć jeepem uzbrojonym w karabin maszynowy oraz granatnik, lekkim pojazdem terenowym buggy, wielką ciężarówką. W powietrzu polatamy za pomocą lotni, natomiast w wodzie popływamy łodzią która jest wyposażona podobnie do jeepa, oraz pontonem. Fajnie, że za pomocą maszyn szybko możemy znaleźć się zupełnie gdzieś indziej, np. łodzią okrążyć całą wyspę i zajść cel z drugiej strony, lub oddalić się za pomocą auta od umocnionej bazy. Są też helikoptery, ale nam przyjdzie tylko do nich strzelać. Podczas skradania się i ostrożnego działania przyda się wskaźnik ukrycia informujący o tym, czy ktoś nas widzi, lub coś podejrzewa. Termowizja zaś pomoże nam w namierzeniu wrogów (będziemy widzieć ich fioletowe postury ciała, w dodatku wykryjemy nią niewidzialne dla zwykłego oka monstra). Dzięki lornetce z kilkukrotnym zoomem możemy podejrzeć wrogów już ze znacznej odległości, zaznaczyć ich na naszej mini mapie, a nawet podsłuchać. Zaznaczeni oponenci wyrażani są w kolorach – jeśli są spokojni, na zielono, jeśli coś podejrzewają na pomarańczowo, a jeśli zdają sobie sprawę z zagrożenia na czerwono.
Sztuczna inteligencja wrogów potrafi zaskoczyć i to bardzo pozytywnie. Nie dość, że wśród najemników zachowane są rangi i stopnie, to jeszcze świetnie do tego walczą. Jeśli zabijemy dowódcę grupy wyróżniającego się na tle innych, zwykli szeregowi nie będą ze sobą współpracować, przez co łatwiej jest ich podziurawić. Ale w rzeczywistości nie jest to takie proste, bo jak wspomniałem gra jest trudna, a kilka strzałów posyła nas (lub wroga) do piachu. Do tego przeciwnicy są bardzo inteligentni – celnie strzelają (czasem aż za celnie), flankują nasze pozycje, chowają się za osłonami, po prostu mistrzostwo. Wracając do celnego strzelania wrogów, muszę przyznać, że nie raz można się na to zirytować. Nie dość, że czasem wypatrują nas już z odległości kilkuset metrów, to jeszcze strzelają seriami z bazooki, lub snajperki prosto w nasze ciało. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, co się dzieje na ostatnim poziomie trudności… Do tego jeszcze niektóre misje potrafią nas zaskoczyć wymaganiami. Raz trzeba zabić trigena z karabinu, który ma dziesięć strzałów, a potem przedzierać się przez dżunglę pełną tego paskudztwa. Jest to chyba najtrudniejszy moment w całej grze, którego nie lada wyzwaniem będzie przejść za pierwszym razem. Ciężko też jest podczas ostatniej misji, gdzie pokonać trzeba bossa, a później spore ilości trigenów przy akompaniamencie tryskającej lawy.
Wrogowie w postaci zmutowanych bestii zwanych trigenami tacy mądrzy już nie są, ale jako potwory wykonują swoje zadanie wystarczająco dobrze. Jest kilka ich rodzajów – od wielkich, paskudnych stworów wyposażonych w wyrzutnię rakiet, przez człekopodobne niewidzialne coś z karabinem w dłoni, po małe skaczące jak żaba, czy zając, wprost na nas i zadające nam bardzo duże obrażenia. Dodatkowo nie pozbędziemy się ich tak prosto jak ludzi. Potrzeba wpakować przynajmniej pół magazynka aby to coś padło!
Strzelaniny same w sobie są przyjemne, dynamiczne, efektowne i krwawe. Grafika i fizyka (o których później) podkreślają zabójczy klimat gry. Z pukawek do wyboru mamy spory arsenał – od noża, czy klucza francuskiego zaczynając, przez karabinki M4, G36, OICW, M249, MP5, P90, Jackhammera (taki shotgun półautomatyczny) na snajperce, czy wyrzutni rakiet kończąc. Niektóre giwery są wyposażone w celowniki lub granatniki.
Podczas wymiany ognia latają wióry, pociski przebijają miękkie materie… Szkoda tylko, że czasem znikają ciała, a bronie po poległych wrogach układają się w nienaturalny sposób.
Rajska oprawa
Far Cry mimo upływu lat wciąż wygląda bardzo ładnie. Dobrze trzyma się roślinność do tego przezroczysta, czysta woda. Przeciwnicy różnią się od siebie, a pociski które znalazły drogę do celu zostają w ich ciałach, przez co możemy sprawdzić w jaki człon ciała trafiliśmy.
Na powierzchni pochyłej zdarza się im turlać, a raczej po prostu zsuwać, na wodzie truchła oponentów się unoszą. Fizyka w grze pozwala na stoczenie beczek, które mogą zabić najemników, lub przez przypadek nas samych.
Wszelkie pojazdy wykonane są bardzo dobrze, tylko samochodami trochę „rzuca” przy większych prędkościach. Eksplozje są imponujące, podczas wysadzania konstrukcji, lub niszczenia wehikułów możemy ich doświadczyć. Cut-sceny wykonane są dobrze, a w jednej z nich możemy zobaczyć Valerię w bieliźnie…
Jednak grając w ten tytuł natrafiłem na pewne komplikacje z grafiką. Niestety nie wiem, czy to zależało od wersji, czy innego czynnika, ale czasem na moim ekranie grafika „psuła się” i nagle w jednej chwili z pięknych widoków przeistaczała się w paskudne piksele, przez które nic nie było widać. Pomagał wtedy tylko restart gry.
Dźwięk stoi na podobnym poziomie co grafika. Mutanty ryczą, wrzeszczą, a te większe maszerując głośno tupią, wywołując lekkie drgania. Dzięki lornetce możemy nie tylko oglądać wrogów, ale też ich podsłuchać, o ile nie są zaalarmowani. Bronie strzelają głośno, każda wydaje z siebie inny, przyzwoity i jakże charakterystyczny dźwięk. W grze takiej jak Far Cry, oprawa nie mogła być mierna – tu wszystko wykonano fachowo.
Ocena końcowa
Tytuł polecam wszystkim fanom gatunku, a szczególnie tym wymagającym. Gra jest trudna, a przyjemność płynąca z eksterminacji wrogów, czy zwiedzanie sporych map, daje ogromną frajdę. Do tego sztuczna inteligencja będąca na przyzwoitym poziomie, oraz ładna grafika. Niektórych może zrazić poziom trudności, oraz brak zapisu stanu gry w dowolnym momencie. Lecz mimo wszystko, każdy powinien znaleźć tutaj coś dla siebie.
« Nadchodzi pierwsze DLC dla Just Cause 2!
Split Second: Velocity – zapowiedź »
Autor: Jedi
Poczytaj także
Left 4 Dead (PC) – z serii “Jeszcze nie RETRO”
God of War (PS2)- “Jeszcze nie RETRO”!
Painkiller: Resurrection (PC)
Pirates, Vikings, and Knights II (Modyfikacja na PC)
Nowy zwiastun Singularity a na nim zabawa z czasem
Tagi
crytek, far cry, recenzja, retro
Kategorie
Akcji Galerie Gatunki gier PC Platformy Promowane Recenzje Teksty
Komentarze
















Zajebizta gra