Hot news!
-
[recenzja] PLANESCAPE TORMENT (PC) – z serii “Gry RETRO”!
niedziela, 28 Marzec 2010r. 2 komentarze Dodał: Slavkovic
RPG to gatunek bardzo elastyczny, pomimo swojego dość ściśle określonego, pierwotnie rodowodu. Mieliśmy więc już okazję zapoznać się z klimatami dalekowschodnimi (Jade Empire), postapokaliptycznymi (Fallout), przemierzać kosmos (Mass Effect, Star Wars: Knights of the Old Republic) oraz, bardziej klasycznie, wybijać hordy goblinów, orków czy trolli (Baldur’s Gate, Neverwinter Nights, Icewind Dale). Jednak dopiero tytuł, który chciałbym przedstawić, jest zdecydowanie najbardziej odległą wizją świata dla ludzkiego umysłu.
Trudno wyobrazić sobie życie, które nie kończy się żadną śmiercią, a każda kolejna odciska jedynie piętno na naszym ciele w postaci licznych blizn. Potem budzimy się i kontynuujemy swą wegetację, będącą też walką o przetrwanie na każdym kroku. Główny bohater Planescape Torment, Bezimienny o aparycji mutanta po przejściach, znajduje się właśnie w takiej sytuacji. Budzi się w kostnicy, by natychmiast usłyszeć głos gadatliwej, latającej czaszki o imieniu Morte. Dodatkowo nic nie pamięta.
Sigil, jego klatkowicze i inne grody
Żeby nie wyjawiać tutaj zbytnio tajemnic i fabuły tejże opowieści, napomknę tylko, że czeka nas wiele zwrotów akcji, tajemnice skrywane są na każdym kroku, a odpowiedzi mogą zostać odnalezione w każdej napotkanej przez Bezimiennego postaci, oraz w… naszym nieco nadgniłym ciele. Wędrówki nie ułatwiają nam dość pogmatwane prawa, jakimi rządzi się świat gry. Świat, w którym każdy przedmiot, gest czy słowo mogą być kluczem, aktywującym ukryty portal, znajdujący się gdzieś w pobliżu.
Grę odróżnia także bardzo nietypowy podział na rasy. Są one specyficzne dla tej produkcji i nigdzie indziej nie spotykane (np. githzerai, baatezu). Język używany w Sigil i innych krainach, również zaskakuje. Będziemy więc mieli do czynienia nie tylko z charakterystycznymi nazwami frakcji (a jest ich aż 15, m.in. Harmonium, Przeznaczeni), sfer (np. Tartar, Arborea) ale i przedmiotów (brzdęk, kosa, pudło), których nazwy mogą wydawać się znajome, lecz nie muszą one wcale oznaczać tego, co my przez nie rozumiemy. Najbardziej zaskakują jednak, jedyne w swoim rodzaju przekleństwa („idź w labirynty”, „kiep”, „szpicuj się”). Wszystko to nieustannie zaskakuje gracza i buduje niesamowity klimat gry.
Rzucić uchem, obaczyć i zaguścić
Grafika niestety zestarzała się dość poważnie i może być dla wielu graczy właśnie tym elementem, który nie pozwoli im komfortowo zapoznać się z grą. Bitmapy troszkę straszą, zwłaszcza jeśli odpalimy standardowe rozdzielczości. Na szczęście w reedycji można pobawić się troszkę ustawieniami w tym zakresie (mówię w tym przypadku o wersji Planescape Torment, która znalazła się w zestawie „Legendy RPG”, innych wersji nie dane mi było sprawdzić). Jak na swoje 12 lat na karku, pomimo wszystko, trzyma jednak pewien poziom i ma wpływ na odbiór oldskulowego klimatu produkcji.
Co innego jednak muzyka. Jest przepiękna, nastrojowa, będąca integralnym tłem opowieści. Potrafi być smutna, pompatyczna i dla wrażliwego odbiorcy stanie się zapewne bardzo ważnym elementem rozgrywki. Do dzisiaj pamiętam uczucie nostalgii jakie towarzyszyło mi podczas spotkania Deionarry. A właściwie to jej ducha. Historia tej postaci, wypowiadane przez nią zwroty i sentymentalny motyw muzyczny, który towarzyszy spotkaniu, tworzy mieszankę zaiste wybuchowo-emocjonalną.
Wypada jeszcze wspomnieć w tym momencie o mnogości tekstów pisanych, umieszczonych w grze. Osoby, które są przyzwyczajone do słuchania dubbingów, czy oryginalnych głosów podczas dialogów, mogą się tutaj mocno zawieść. Teksty wypowiadane w naszym rodzimym języku są raczej sporadyczne i towarzyszą przede wszystkim takim wydarzeniom jak walka czy awansowanie danej postaci na wyższy poziom doświadczenia. Reszta jest słowem. Całym mnóstwem słów. Dużo jest więc czytania, co mam nieodparte wrażenie, znacząco zmniejsza ilość odbiorców tej produkcji. Warto jednak, gdyż często opisy zawarte w grze są bardzo literackie, obrazujące w prozatorski sposób, dane zjawiska czy wygląd postaci. Do dzisiaj pamiętam, że przed walką z pewną wiedźmą prowadziło się z nią dość długi dialog. Gdy czytałem wszystkie zdania dość dokładnie, zajęło mi to około 15 minut. A dopiero potem nastąpiła walka… .
Kosy, jazdy i kanciarstwa
Ta odbywa się w dość klasyczny dla gatunku RPG, sposób. Mamy więc aktywną pauzę, podczas której możemy wydawać rozkazy swoim towarzyszom, zmieniać broń, korzystać z czarów i umiejętności specjalnych. Wszystko na zasadach Advanced Dungeons & Dragons, czyli w zasadzie walka sprowadzona jest do dość dużej losowości zdarzeń (uderzenia, rzuty obronne itd.). Krótko mówiąc: rzuty wirtualną kostką są kreatorami naszych poczynań i ogólnie pojętego przeznaczenia. Żeby było ciekawiej w grze tak naprawdę nie możemy zginąć. Po przegranej walce odradzamy się. Razem z naszymi ziomkami.
Trzeba tutaj wspomnieć też o interakcjach pomiędzy członkami swojej drużyny (maksymalnie można ich mieć 6), wprowadzaniu wątków romansowych oraz licznych wizjach głównego bohatera, który może przypomnieć sobie o dawnych wydarzeniach podczas np. rozmowy z którymś ze swoich towarzyszy broni. Wszystko to jednak ma ścisłe powiązania z naszymi statystykami, które ustalamy już na początku gry. Rozgrywka będzie bowiem zupełnie inaczej wyglądała, jeśli podpakujemy takie cechy jak inteligencja, mądrość czy charyzma, zamiast ładowania wszystkich punktów w siłę, kondycję i zręczność. Rozwinięte cechy intelektualne pomagają nam w odblokowywaniu nowych opcji dialogowych, wspomnień czy dodatkowych interakcji. Ma to również swoje przeliczenie na dodatkowe punkty doświadczenia. Siłacze oczywiście będą mogli z kolei władać potężniejszymi narzędziami terroru, niźli tylko napotkanym na początku gry skalpelem. A namachamy się niejednym orężem, gdyż mnogość misji, questów pobocznych i całkowita długość tej produkcji jest całkiem imponująca.
Nasze najbliższe zadania są dość jasno sprecyzowane już na początku sesji z Planescape Torment jednak, jak już wspomniałem wcześniej, czekają nas na drodze liczne zwroty akcji oraz zmiany swoich planów czy osądów, w stosunku do poszczególnych postaci. Każda z nich posiada bowiem swoje tajemnice, które niekiedy są niewygodne dla nich samych. Dla nas również.
Ślepaki i Centrum Wieloświata
Podsumowywując: gra jest klasykiem gatunku RPG, wraz ze wszystkimi jego zaletami i przywarami. Te ostatnie jednak wynikają, w moim odczuciu, nie z samej rozgrywki, a jej formy. Nieco nadgryzionej zębem czasu, jednak nadal broniącej się niebanalną historią, oryginalnym światem i piękną oprawą muzyczną. Prawdziwy fan RPG nie potrzebuje chyba więcej rekomendacji. Pozostali pewnie będą się bardzo mocno zastanawiali nad tym tytułem.
Jak powszechnie wiadomo, Planescape Torment nie odniósł sukcesu komercyjnego. Jednak osiągnął znacznie więcej: wywindował ówczesną formę robienia gier komputerowych do rangi sztuki, odciskając dość mocno swoje piętno w świadomości graczy. Nawet jeśli jest ich garstka.
Konsekwencją powyższych wydarzeń było to, że nigdy nie wydano żadnego sequela tejże pozycji. Można to rozpatrywać pod względem porażki (bo niestety, już nie dane nam będzie wrócić do Sigil – miasta drzwi), jednak warto też zwrócić uwagę na pozytywy tej sytuacji. Planescape Torment nigdy nie doczekało się słabego rozwinięcia w postaci drugiej części. A patrząc na dzieje niektórych tytułów możnaby doszukiwać się licznych przykładów na zepsucie klimatu pierwowzoru. Planescape Torment obrósł też w ten sposób w legendę. Pozycję dla wybranych, nielicznych, najwierniejszych. Mam jednak nadzieję, że powyższa recenzja sprowokuje innych do zainteresowania się tym niebagatelnym dziełem. Bo prawdziwa sztuka broni się sama, bez względu na liczbę swoich fanów.
OCENA 9+
PLUSY:
oryginalna historia
niebanalny świat
klasyka RPG
cudowna muzyka
niespotykany klimat
MINUSY:
dużo czytania (dla ludzi, którzy tego nie lubią)
niedzisiejsza już grafika
drobne niedoróbki w niektórych momentach
« Cała prawda o grach: brutalność – część 1
Pirates, Vikings, and Knights II (Modyfikacja na PC) »
Autor: Slavkovic
Poczytaj także
Podsumowanie tygodnia #1
Far Cry (PC) – z serii “Jeszcze nie RETRO”!
Fallout: New Vegas
Onlive – growa rewolucja
Cała prawda o grach: brutalność – część 1
Tagi
Advanced Dungeons & Dragons, Baldur’s Gate, Fallout, Icewind Dale, Jade Empire, mass effect, Neverwinter Nights, Planescape Torment, recenzja, RPG, Star Wars: Knights of the Old Republic
Kategorie
Gatunki gier PC Platformy Promowane RPG Recenzje Teksty
Komentarze















Świetny artykuł! Pamiętam jak grałem za młodu w tą grę.. Piekne czasy :) Liczę, że częściej będzie dodawany taki artykuł bo mam ochotę sobie powspominac inne gry! Brawo!
Dokładnie, bardzo fajny artykuł. Przyznam się, że nigdy nie grałem w tą grę, jednak po przecztaniu artykułu mam ochotę nadrobic zaległosci ^^ Gratuluję i pozdrawiam :).
PS: Licze na częstsze tego typu texty ;]