Hot news!
-
[recenzja] Left 4 Dead (PC) – z serii “Jeszcze nie RETRO”
sobota, 13 Marzec 2010r. Komentarze są wyłączone Dodał: Jedi
2 tygodnie po pojawieniu się infekcji nasi bohaterowie przedzierają się przez miasto pełne zombie. Inną sprawą jest to, że miasto i okolice już dawno zostały opuszczone przez „pulsujące” istoty. Tylko nasza czwórka przespała ewakuację. Przebijają się teraz przez tysiące „żywych trupów”, by dotrzeć do schronienia. I tak w kółko.
Zaspani bohaterowie
Oczywiście gra nie jest przez to nudna, ani schematyczna, gdyż zanim dojdziemy do kryjówki wiele przeżyjemy (lub i nie) i wiele trupów położymy jak zboże. Do tego dochodzą zmagania ze specjalnymi zarażonymi i Sztuczną Inteligencją o których później. Postacie Bill, Zoey, Louis i Francis mają swoje osobowości, kwestie itp. Bill to podstarzały, ale ciągle w dobrej formie weteran wojny w Wietnamie, Zoey to studentka, jedyna kobieca postać grywalna, Louis to czarnoskóry pracownik biura, a Francis jest umięśnionym harleyowcem z tatuażami na całym ciele i brakiem włosów na głowie. Każdy z nich ma swój świetnie dobrany i często wykorzystywany głos. Bohaterowie przez całą rozgrywkę krzyczą, gdy nadciąga niebezpieczeństwo, gdy znajdą amunicję, lub gdy atakuje jakiś specjalny zarażony.
Kamera… Akcja!
W Left 4 Dead pobiegamy w 5 kampaniach, które różnią się od siebie lokacjami i terenem działań. Jedna to opuszczone przez żywych miasto, inne to gęsty las, czy fabryki itd. Każda kampania (prócz Crash Course, które zostało udostępnione w darmowym DLC) składa się z 5 etapów. Pierwsze 4 to przeprawa, wędrówka i długie minuty ciągłego strzelania. W ostatnim poziomie musimy bronić się tak długo, aż pojazd ratowniczy dotrze na miejsce i gracze do niego wsiądą (lub nie). Zombie atakują wtedy całą masą, by tylko nas zatrzymać.
Podczas bronienia się na mapie ustawione jest często działko obrotowe, są też łatwo wybuchające beczki, czy zostawione dla nas koktajle Mołotowa, i bomby. Prócz tego są apteczki, amunicja, broń i radio przez które wzywamy pomoc. Jest ciężko, czasem trudno jest się przebić przez dziesiątki rzucających się na nas zombiaków.
Prócz zwykłych umarlaków, których kładziemy kilkoma strzałami są jeszcze specjalni zarażeni. A tych jest 5: Boomer, Hunter, Smoker, Tank i Witch. Najciekawszym z nich jest Tank, który jest potężny jak dąb, lub jak czołg właśnie. Jednym ciosem rzuca ocalałego na kilka metrów. Jest najgroźniejszy z wszystkich zarażonych. Witch z kolei siedzi sobie i cichutko płace. Gdy ją ktoś rozzłości wstaje, warczy i powala człowieka na ziemię 1 ciosem. Hunter skacze jak Małysz i przygważdża do ziemi ofiarę. Smoker ma długi jęzor, dzięki któremu przyciąga cel z daleka, a Boomer pluje żółcią na żywych i w ten sposób ściąga na nich hordę zombie. Wesoła kompania!
Wracając do lokacji. Mapy są zwykle dość duże, poukrywane są na nich (losowo) apteczki, amunicja i broń. Dużo miejsc jest do bronienia się przed atakującą chmarą trupów. Każda kampania ma swój klimat, czuć grozę, jakby zaraz miało się stać coś złego. Na ziemi leżą setki ciał, pociągi są przewrócone, a mosty zniszczone. Ciemne lokacje pełne są niespodzianek, wszechobecne są warczenia i jęki. W ciemnościach można użyć latarek, szkoda, że nie działają na baterie, dodałoby to nieco klimatu. A tak biegamy z włączonymi latarkami przez cały czas. Czasem, gdy w okolicy nie ma ani jednego zombiaka możemy spodziewać się naprawdę niezłej jatki. Wyczekiwanie i powolne stąpanie jest niesamowicie emocjonujące. Aż żal, że twórcy nie wykorzystali wszystkich atutów gry i nie stworzyli liniowej kampanii dla jednego gracza. Tak, to niestety jest gra tylko przez sieć, do kooperacji. Ale trzeba przyznać, że właśnie w coopa gra się najprzyjemniej.
Jak się z tego strzela?
Otwarcie ognia zwykle jest emocjonujące o ile pędzi na nas ogromna horda z wszystkich stron, lub jakiś specjalny zarażony. Każdy gracz znajdzie broń dla siebie, bo jest tu automatyczny karabin M16, UZI, dwa shotguny – jeden pump-action, a drugi półautomatyczny, karabin wyborowy oraz pistolety. Pukawkami tymi strzela się świetnie, są celne oraz mają minimalny rozrzut. Szkoda, że broni jest tak mało, jednak zapewniają one satysfakcjonującą zagładę zombie. W arsenale znajdują się jeszcze bronie miotane tj. koktajl Mołotowa, czy bomba przyciągająca hordę pikaniem. Jest wybuchowo i krwawo!
„AI Director”, czyli podstępna technologia
Twórcy w grze zastosowali „AI Director”, czyli reżysera Sztucznej Inteligencji. Polega to na tym, że komputer sam, w odpowiednim momencie, lub pod wpływem naszego zachowania wybiera co ma nas zaatakować. Gdy gramy nieostrożnie, odłączamy się od grupy zaatakują nas np. Hunter, lub Smoker, a gdy mamy mało zdrowia pędzić na nas będzie Tank. Jeśli stoimy w miejscu, możemy się spodziewać zmasowanego ataku.
Jednak po dziesiątkach godzin można zauważyć pewną schematyczność „AI Directora”. Czasem wypuszcza tych samych zombie, w tych samych miejscach. Jednak dzięki reżyserowi w Left 4 Dead grać można bardzo długo, rozgrywka będzie zawsze inna i emocjonująca, nieprędko się znudzi. Do tego można przenosić się na coraz wyższe poziomy trudności. Na Ekspercie przetrwają tylko zapaleńcy i weterani.
Kampanie… i co jeszcze?
Prócz Kampanii, do dyspozycji mamy jeszcze dwa mniej, lub bardziej trafione tryby. Versus (Kontra) pozwala nam wcielić się w specjalnych zarażonych, czyli Tanka, Huntera, Boomera i Smokera. Niestety nie pogramy Witch. W ocalałych i zarażonych wcielają się gracze. Ci drudzy muszą zabić ludzi, którzy to za wszelką cenę chcą dotrzeć do kryjówki. Tryb Survival (Przetrwanie) polega na przeżyciu przez pewien czas. Wtedy atakować może dowolna ilość specjalnych zarażonych, np. 2 Tanków jednocześnie. W tym trybie można zdobyć medale, poza tym ma on jedną wadę. Mianowicie część graczy wykorzystuje błędy map i ucieka z atakowanej strefy, przez co można stać, nikogo nie zabić i zdobyć złoty medal.
Oprawa dźwięk-grafika
Na pochwałę zasługuje tu na pewno udźwiękowienie. Jak już wspomniałem postaci mają świetne głosy i kwestie, ale również zainfekowani świetnie brzmią. Witch płacze jak małe dziecko, ale krzyczy jak obłąkany wariat, Hunter podczas skoków przerażająco warczy, a ryk Tanka stawia żywych na równe nogi. Poza tym w tle dogrywa świetna muzyka, która zmienia się wraz z sytuacją.
Pod względem grafiki, tytuł nie odstaje od innych gier akcji. Gra korzysta z ulepszonego silnika Source, który oferuje dużo krwi, efektów, oraz dość rozległe mapy. Zarówno ocaleni jak i zarażeni wyglądają przyzwoicie i przerażająco. Podarte ubrania, niewielkie zadrapania – fachowa robota.
Ocena końcowa
Left 4 Dead to tytuł głównie do gry przez sieć. Samemu z botami jest nudno, ludzie mają czasem ciekawe taktyki. Grę trzeba zarejestrować w serwisie Steam, co daje dostęp do łatek, oraz dodatków DLC. Left 4 Dead polecić mogę każdemu, a szczególnie fanom survival – horroru i kooperacji. Szkoda, że nie ma porządnego trybu dla samotników.
Plusy:
+ ocaleni i specjalni zarażeni
+ kooperacja
+ „AI Director”
Minusy:
- mało pukawek
- słaby tryb dla jednego gracza
- błędy w trybie Survival
Grafika: 8+
Dźwięk: 9
Miodność: 9+
Ocena: 9
Autor: Jedi
Poczytaj także
Left 4 Dead z jeszcze jednym dodatkiem
Śmierć jednego bohatera w Left 4 Dead.
E3: Dead Rising 2
Dreamkiller – nowy FPS na Xboxa 360 i PC
Ubisoft rozdaje prezenty (poszkodowanym)
Tagi
Kategorie
Akcji Gatunki gier PC Platformy Promowane Recenzje Teksty
Komentarze














