Hot news!
-
[recenzja] Watchmen:The End is Nigh Part One
niedziela, 21 Luty 2010r. Komentarze są wyłączone Dodał: FireStorm
Strażnicy
Gry o superbohaterach mają to do siebie, że zazwyczaj są kiepskiej jakości. Tworzone niedbale, z małą dbałością o szczegóły, mówiąc krótko – na szybko. W zeszłym roku mogliśmy jednak zobaczyć dwie bardzo udane produkcje. Pierwsza z nich to świetnie nam znany Batman: Arkham Asylum oraz X-men Origins: Wolverine. Te gry pokazały nam, że można stworzyć dobrą produkcję z komiksowym bohaterem w roli głównej. W 2009 roku pojawiła się jeszcze jedna gra, wybijająca się ponad przeciętność. Dziś przedstawię pierwszy epizod.
Koniec jest bliski
Jeżeli ktoś, tak jak ja, nie oglądał filmu ani nie czytał komiksu Watchmen, nie ma się czym martwić. Gra przedstawia nam historię dziejącą się przed akcją filmu. W fabułę wprowadzają nas komiksowe scenki. Są dobrze wykonane i miło je się ogląda. Nite Owl, kuzyn Batmana i Rorschach, czyli pan w płaszczu i białej masce, współpracują ze sobą. Dostają zgłoszenie o zamieszkach w więzieniu. Jednak po stłumieniu buntu okazuje się, że udało się zbiec jednemu z więźniów, którego zwą – Underboss. I jak to bywa w komiksach, celem naszych bohaterów jest ponowne zaciągnięcie go do celi. Fabuła nie jest czymś oryginalnym ani nader ciekawym… Jest po prostu pretekstem do dalszego eksterminowania wrogów.
Jak się pewnie domyślacie, mając dwóch bohaterów, gracz może wybrać którym chce grać. Pierwszym twardzielem jest Nite Owl, który lubi kopniaki i rzadko używa rąk. Rorschach natomiast powinien sam trafić do więzienia zamiast łapać przestępców. Okłada pięściami wszystko co się rusza (Najwyraźniej Joker był jego idolem). Pomijając normalne ataki, ciosy specjalne (jak np. “furia”) i combosy, jak na porządną bijatykę przystało, możemy wykonywać soczyste finishery. Nite ma mało emocjonujące i mało efektowne, natomiast Rorschach może łamać ręce, skręcać karki, walić po łepetynie wrogów czym popadnie… Jednak jeżeli to nie pomoże, sprawę na pewno załatwi cios w krocze. Możliwe jest również podnoszenie różnych przedmiotów (pałki, butelki etc.) co pozwala na nowe i bardziej skuteczne finishery. Szkoda tylko, że wykończeń wrogów jest tak mało.
Dziwne jest to, że niektóre czynności może wykonać tylko jeden bohater. Wspinanie się na lince z hakiem, jest zrozumiałe i oczywiście robi to Nite Owl, jednak weźmy takie podnoszenie krat. Dlaczego może to robić tylko Owl, a prześlizgnąć się przez nie (gdy są już podniesione) może wyłącznie Rorschach?
Mając dwóch bohaterów, możliwa jest również gra w co-opie, niestety tylko na jednym komputerze. Sprawa z AI pomocnika nie wygląda najgorzej… Coś tam się bije, jednak częściej “używałem go” w celu odwrócenia uwagi wrogów). Fakt, iż nie może zginąć, tylko mi pomagał, jednak gra ze znajomym, byłaby na pewno o niebo lepsza.
Jeśli o samą rozgrywkę chodzi, to ucieszą się ci, którzy w pamięci mają bijatyki w starym stylu na automatach. Po prostu idziemy przed siebie i klepiemy wszystko co się rusza. Rozgrywka nie jest długa, grę możemy ukończyć w 4-5h lub nawet mniej, co mimo wszystko wpływa pozytywnie na produkcję. Takie bezsensowne chodzenie i walenie zbirów, przy małej różnorodności akcji, staję się nudne. Więc, nawet nie mamy czasu by się tym znudzić.
Uuu, agh, och, ech!
Co do dźwięku, nie mam żadnych zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie, prezentuje się bardzo dobrze! Głosu bohaterom użyczają Ci sami aktorzy, co w filmie. Powiem Wam, że Rorschach ma bardzo przyjemny głos. Z chrypką, fakt, jednak doskonale do niego pasuje i dobrze się go słucha. Głos Nite’a, też pasuje, ale nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Muzyka w odpowiednich momentach jest spokojna i budująca klimat, by potem przejść w coś bardziej żywszego. Szkoda tylko, że po chwili przestajemy ją w ogóle słyszeć. Spowodowane jest to tym, że jest dość cicha, więc nawet odgłosy tupania ją zagłuszają.
Spójrz na ten lakier!
Od strony graficznej, Watchmen zaskakuje. Jak na taką, dość małą produkcję, ma ją bardzo dobrą! Pomaga temu na pewno fakt, iż praktycznie całą grę przechodzimy w nocy. Postacie wyglądają bardzo dobrze, są wykonane szczegółowo. Szkoda tylko, że mamy mało rodzai przeciwników. Nie więcej niż 6-7. No, ale w sumie gra jest dość krótka , więc nie ma się co dziwić.
The End is Now
Watchmen: The End is Nigh jest produkcją w sam raz na odreagowanie po ciężkim dniu. Rozwalanie dziesiątek przeciwników, przy efektownych combosach i finisherach, daje masę frajdy. Dodając jeszcze ładną grafikę i dobry dźwięk, otrzymujemy produkt niemal idealny. Niemal, dlatego iż niektórym może przeszkadzać długość gry oraz dość wysoka cena-18 euro bądź dolarów.
« Znamy wymagania sprzętowe Supreme Commander 2!
Autor: FireStorm
Poczytaj także
BĘDZIE FILMOWY MASS EFFECT
Nowy zwiastun Singularity a na nim zabawa z czasem
Sherlock Holmes vs Kuba Rozpruwacz (PC)
Battlefield:Bad Company 2(PC)
Nadciąga Prison Break w formie grywalnej
Tagi
pc, recenzja, Watchmen:The End is Nigh
Kategorie
Akcji Bijatyki Gatunki gier PC Platformy Promowane Recenzje Teksty
Komentarze















