Hot news!

  • [recenzja] X-Men Origins: Wolverine (Uncaged Edition)

    poniedziałek, 6 Lipiec 2009r. Komentarze są wyłączone Dodał: ericdRaven
    X-Men Origins: Wolverine (Uncaged Edition)

    Gdy oczekujesz hitu…

    Nie ma co ukrywać Panowie i Panie – filmowa adaptacja komiksu Wolverine: Origin, nazwana przez twórców X-Men Origins: Wolverine, zawodzi. Nie ma to jak typowe manipulacje wytwórni FOX polegające na dostosowaniu filmu do ich wizji i kategorii PG-13 (kategoria dopuszczająca oglądanie obrazu już od 13 roku życia). Ofiarą takich samych zabiegów padła zresztą najnowsza część Terminatora, ale nie o tym będzie ta recenzja.

    … warto spojrzeć na powszechnie nielubiane gry…

    Nie będę ukrywał, że bardzo lubię Wolverina (nie będę używał określenia Rosomak, bo źle ono brzmi ;P). Zaczynając od wyglądu poprzez charakter, jego “teksty”  a kończąc na super ostrych szponach (ała ;)), można powiedzieć, że jest jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów uniwersum Marvela. Miałem okazję poznać parę komiksowych historii i generalnie mogę stwierdzić, iż miałem pewne oczekiwania wobec filmu. Przyszedł film – przyszła rozpacz… Zepsuliście wizję milionów fanów Logana!!! To chciałoby się krzyknąć twórcom filmu. Zaczynając od ugrzecznień, poprzez przeinaczenia i zmian fabularnych względem komiksów wiele rzeczy budzi niesmak. Usatysfakcjonowani mogą być jedynie ci, którzy nie znają świata X-men i mając pierwszy kontakt z uniwersum odbiorą zapewne ten film jako ciekawe widowisko sci-fi. Oczywiście filmowi, który był skazany na sukces (i go odniósł) musiała towarzyszyć gra. Powiem szczerze – zainstalowałem ją jedynie z czystej ciekawości nie mając żadnych oczekiwań i chcąc jedynie zobaczyć czy równie nieprzemyślanie potraktowano ową produkcję grową.

    wolv-1

    … by zmienić całkowicie do nich podejście.

    Wow! To proste słowo wydałem z siebie po ok 30 minutach rozgrywki. Proszę Państwa – mamy do czynienia z jedną z najlepszych ekranizacji gier! To w czym zawiódł mnie film zostało  prawie w  100% zrekompensowane w elektronicznej jego wersji. Dopiero po paru chwilach spojrzałem dokładniej na pudełko i zauważyłem dwie istotne rzeczy. Pierwsza to, że gra jest przeznaczona dla dorosłych  a druga to, że grę robiło Raven Software. Obie rzeczy scalają się w słodkie wyrażenie: krwawa jatka. Tak się dobrze składa, że Raven Software słynie z dobrych, ale też i krwawych produkcji, takich jak Hexen, Soldier of Fortune czy na nadchodzący wielkimi krokami Wolfenstein. Mają też na koncie jedną z lepszych gier w świecie X-menów – X-Men Legends.

    Pięknego początki

    No, ale zacznijmy od początku. Gra należy do powszechnego od jakiegoś czasu trendu „8h i odłóż na półkę”. Myślę, że przejście całości gry nie powinno sprawić wam większej trudności. Nie jest to wyzwanie dla hardkorów, ale też nie wygląda jak niedzielny spacer po parku. Grę zaczynamy od intra, po którym możemy zagłębić się w fabułę gry oraz przygotować na czekającą nas rozwałkę. Fabularnie opowieść o Jamesie „Loganie” Howlettie znanym powszechnie pod pseudonimem Wolverine została podzielona na 5 rozdziałów zawierających 31 etapów. Trochę tego jest. Całość można również podzielić na dwa etapy z życia Logana przed i po wszczepieniu adamantytu. Podobnie jak w filmie, również i tutaj fabuła obraca się wokół Victora, Strykera i programu Weapon X. Ważniejsze momenty ukazane są za pomocą pre renderowanych scenek lub filmików na silniku gry. Trzeba powiedzieć, że po przejściu gry muszę szczerze polecić zapoznanie się wpierw z filmem a potem z grą. Gra stała się uzupełnieniem wersji kinowej, lecz nie jest samodzielną produkcją. Powodem tego jest potraktowana trochę po macoszemu fabuła, która nie wyjaśnia do końca motywów bohatera i jego więzi z Victorem, ale także nie zawiera w sobie moim zdaniem niewytłumaczalnego uproszczonego wątku z Silverfox. Można śmiało stwierdzić, że ponad połowa gry to nowe wątki, których nie uświadczymy w produkcji kinowej a, które tworzą wspaniale uzupełniają to co widzieliśmy w kinie. Pamiętajcie: najpierw kino/dvd a potem gra.

    wolv-6

    Rozwałka na całego

    To, co jest nam dane zobaczyć na ekranie zahacza momentami o gore. Nasz dzikus wie do czego służą pazurki i umie zrobić z nich użytek. Gra jest typowym przedstawicielem TPP, czyli widzimy świat zza pleców bohatera. Jest parę wyjątków m.in. widok z celownika karabinu snajperskiego, co już musicie sami doświadczyć. Na początku rozgrywki mamy dostęp do paru prostych ataków takich jak cięcie pazurami oraz skok na przeciwnika. Z czasem jednak zdobywany dodatkowe zdolności, które jeszcze bardziej robią wrażenie. Tych bardziej wrażliwych muszę uprzedzić, że na porządku dziennym jest tu odcinanie przeciwnikom rąk, nóg i głów z towarzystwem hektolitrów krwi. Nie na darmo gra ma kategorię wiekową dla dorosłych. Za przykład niech posłuży bardzo efektowna scenka, gdy Logan skacze na helikopter, następnie wyciąga pilota przez szybę a następnie unosi go tak wysoko, że śmigło odcina nieszczęśnikowi  głowę. Czysta masakra! Dodatkowo mamy jeszcze możliwość nabicia wrogów na ostre elementy otoczenia. w grze zawarte są również walki z bossami, którzy jak to zwykle bywa potrzebują oczywiście odpowiedniego podejścia. Swoją drogą bardzo przypomina to God of War. Miałem nawet wrażenie, że twórcy w niektórych atakach wzorowali się na Kratosie. I szczerze pisząc nie jest to jedyne moje skojarzenie z innymi bohaterami gier. Oczywistym wydaje się skojarzenie z God of war i Devil May Cry. Jednakże w niektórych momentach rozgrywki będzie nam dane przeistoczyć się w wyjątkowo owłosiona Larę Croft. Gra zawiera parę czysto zręcznościowych elementów, które należy niestety wykonać w ściśle określonym czasie. Jak wiadomo Wolverine posiada zdolność samoregeneracji. Wystarczy parę chwil aby nastąpiło całkowite zagojenie ran. Nasz bohater posiada „zwierzęcy instynkt”, który pomaga nam w rozgrywce poprzez wskazanie nam interaktywnych obiektów (wrogów, elementów otoczeniach) na tle zwykłych elementów otoczenia. Choć z założenia wydaje się, że gra wymaga skomplikowanej klawiszologii, tak naprawdę  jest zupełnie inaczej. Po przyzwyczajeniu się do paru klawiszy i przycisków myszki, możemy śmiało śmigać w świecie gry.

    wolv-2

    Shiny

    Te słowa wypowiedział Victor na widok szponów Logana (w filmie przyrodni bracia a w komiksie nie – taka mała nieścisłość ;)). Szpony są właściwie  główną bronią naszego bohatera. Może ktoś marudzić, że to mało, no ale czy potrzeba więcej do eksterminacji tabunów wrogów?

    Czy na moim sprzęcie pójdzie ta gra?

    Wolverine: Uncaged edition (bo tak w pełni nazywa się gra, swoją drogą ciekawe co zrobią z nią polscy tłumacze :P) stworzony został na chyba najczęściej ostatnio wykorzystywanym silniku Unreal Engine 3.0. I bardzo dobrze, bo przynajmniej gra chodzi na wielu konfiguracjach w płynny sposób. Nawet ukazanie wielu efektów specjalnych nie skutkuje czkawką gry. Gratulacje dla twórców za świetną optymalizację. Przejdźmy do szczegółów świata. Jak wyglądają możliwości Unreal Engine pewnie wiecie. Bardzo fajnie wyszła twórcom afrykańska dżungla. Ładnie wyglądają również same postacie, które są odzwierciedleniem filmowych bohaterów. Efektownie wygląda również sam system obrażeń. Jeśli pozwolimy na zadaniem większej ilości ran naszemu bohaterowi będziemy mogli przejrzeć przez niego na wylot!

    wolv-3

    Co między szponami piszczy

    Sama oprawa dźwiękowa jedynie uprzyjemnia rozgrywkę i nie budzi zaostrzeń. Ot całkiem miłe uzupełnienie rozwałki na ekranie z rzucamy co jakiś czas “mięsem” Logana.

    Bonusy, rozdaje bonusy

    Ogólną rozpierduchę w grze wzbogacono a parę akcentów osiągnięć takich jak zbieranie nieśmiertelników czy action figure, które pozwalają na odblokowanie bonusów. Jak ktoś będzie chciał odpocząć od  przechodzenia fabularnego trybu gry  może powalczyć w bonusach ;) Do tego twórcy zwarli parę „Easter Eggs” z włazem z serialu LOST czy mieczem króla Lisza z World of Warcraft na czele.

    Żeby nie było za słodko

    No, ale niestety produkcja nie ustrzegła się od wad. Przede wszystkim liniowość fabuły i samej rozgrywki. To, co robimy z wrogami moglibyśmy robić również z otoczeniem. Widocznie jednak Raven Software nie miało ochoty, ani też czasu na to, by zaaplikować ów element w swojej produkcji. A możliwości było wiele. Wspomniany system obrażeń ma swoją małą wadę. Rany na ciele nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości i wyglądają często na losowe. Kolejnym babolem może wydać się również nabijanie przeciwników, które wygląda jak przyciąganie się dwóch magnesów (kołka i ciała). Nie będę już marudził o prostocie i długości gry bo to niestety już standard.

    wolv-5

    Kończ waść …

    Słowem kończącym niech będzie masakra i miłe rozczarowanie. Gra dostarcza mam możliwość wcielenia się jednego z najbardziej dzikich bohaterów wymyślonych przez człowieka. Dzięki temu mamy niezwykłą okazję stań się wirtualnym drapieżnikiem, który sieje spustoszenie. Muszę przyznać się szczerze, że rozgrywka sprawiła mi ogromną radochę z rozwałki na ekranie. Chętnie wracam po pracy do gry by odstresować się zabijając paru nieszczęśników. Polecam ją przede wszystkim miłośnikom Wolverine tym którzy zawiedli się filmem oraz lubiącym odstresować się przy grze. Nie będziecie zawiedzeni – gra jest bardzo dobrym przykładem „elektronicznej rozrywki”.

    podsumowanie_xmen

     «

      »

    Autor: ericdRaven


    Poczytaj także


    Tagi

    , , , , , , , , ,


    Kategorie

    Akcji Bijatyki Galerie Gatunki gier PC Platformowe Platformy Playstation 3 Promowane Recenzje Teksty Xbox 360


    Komentarze

    Comments are closed.



Najnowsze video

Hot news