Hot news!
-
[recenzja] Mirror’s Edge
środa, 21 Styczeń 2009r. Komentarze są wyłączone Dodał: ericdRaven
Od ogółu….
O tej grze słyszał już chyba każdy. Krążące od ponad roku klimatyczne trailery, gameplaye i „zachęcacze” skutecznie rozgrzały graczy czekających na nowatorskie rozwiązania, które obiecywało nam studio EA DICE. W moim osobistym odczuciu, a wiem, że nie byłem w tym odosobniony dodatkowo zachęcał mnie kawałek towarzyszący filmikom „Still Alive” wpierw występujący jako motyw w tle a potem jako cześć pełnoprawnego utworu Lisy Miskovsky. Przyszedł więc styczeń 09 i zostaliśmy uraczeni premierą Mirror’s Edge. Tak proszę państwa hucznie zapowiadana gra może wylądować na naszych kochanych twardzielach.
… do pierwszego zauroczenia …
I wylądowała na moim. Szybka sprawna instalacja i już mogę rozpocząć zabawę. Już od samego początku gra raczy nas swoją prostotą menu (widać wykorzystanie silnika Unreal Engine 3.0 zaskutkowało również w ilości i jakości opcji jak w flagowej grze wykorzystującej silnik – Unreal Tournament 3.0). Szybka prosta konfiguracja, wybór poziomu (są 3 – ostatni najtrudniejszy dostępny po przejściu gry) i zaczynamy grę. Zostajemy uraczeni intrem. No i tu pojawia się jeden z największych szkopułów – jakość graficzna przerywników filmowych. Wygląda „to” jak jakaś bajka ale ani to piękne ani porywające i z największą ochotą przerywamy projekcję i wracamy do rozgrywki. Nie będę rozwodził nad dziwnym zabiegiem EA jakim jest całkowita polonizacja gry bez bezpośredniej możliwości zmiany języka napisów i głosów w opcjach gry. Jest to możliwe jedynie poprzez edycję rejestru co może być kłopotliwą sprawą dla mniej zaawansowanych użytkowników. Naszym pierwszym zadanie to przejście przez misję treningową, która pozwala na zapoznanie się z podstawami rozgrywki w Mirror’s Edge i ruchami bohaterki o imieniu Faith. No i stało się. Nie chciałem tego ale zakochałem się w ruchach naszej azjatyckiej piękności. Panowie z EA DICE wykorzystując technikę motion capture doszli najwyraźniej do perfekcji. Zabieg rozrywki z widoku pierwszej osoby to była strzał w dziesiątkę. Od pierwszych kilku chwil widać realizm poruszania się po świecie gry. Ruchy kamery odwzorowują w praktycznie idealny sposób prawdziwe ruchy ludzi w takich samych sytuacjach: czy to bieg czy przeskok, czy otwieranie drzwi czy wytracanie broni przeciwnikom wszystko wydaje się rzeczywiste. Ale dosyć już tych zachwytów przejmy do samej kwintesencji rozgrywki. Grę można nazwać spokojnie platformówką z widokiem FPP. Trzeba przyznać, że spodziewałem się skompilowanej klawiszologi lecz zostałem przyjemnie zaskoczony – jest prosta i przejrzysta i nie jesteśmy zmuszani do robienia combosów zarówno z klawiszy jak i własnych palców. Zasadą przejścia każdego z 8 poziomów gry (9 jeśli liczyć trening) jest przejście z punktu A do B. Wydaje się to być proste jednak nie jest to tak proste. Po drodze zostajemy uraczeni całą gamą przeszkód, które należy pokonać w bardziej lub mniej akrobatyczny sposób podążając 3 możliwymi ścieżkami: czerwoną – czyli tą, która ma nas w najprostszy sposób doprowadzić do celu, niebieską – drogi alternatywne oraz trzecia będąca kombinacją dwóch poprzednich i naszych poczynań. Dlaczego użyłem w opisie dwóch kolorów? A to dlatego, że twórcy podczas rozgrywki podpowiadają nam gdzie iść oznaczając kluczowe elementy kolorami, np. kładka dzięki której możemy przeskoczyć z budynku na budynek czy zestaw rur do przeskakiwania. Dodatkowo przy użyciu specjalnego klawisza możemy podejrzeć okolice miejsca gdzie mamy się udać. Podczas rozgrywki spotykamy na swojej drodze kilka rodzajów przeciwników, których możemy w prostszy lub też nie sposób pokonań. Jednak jak sami twórcy wspominali grę można ukończyć bez zabicia jednej osoby (istnieją jednak z 3 sytuacje przymusowe jednak są one założone przez twórców gry). Można do tego celu użyć broni jednak moim zdaniem lepiej i szybciej wychodzi omijanie przeciwników niż „tracenie” na nich czas. Poziomy trudności różni przede wszystkim ilość ołowiu jaki może na siebie przyjąć nasza bohaterka. Najwyższy poziom cechuje się brakiem podpowiedzi z strony gry co moim zdaniem powinno być dostępne od razu gdyż pokazuje świetny realizm. Gdy już opanujemy wszystkie elementy rozgrywki gra się naprawdę wyśmienicie i stwierdzam śmiało, że takie gry jeszcze nie było i dla mnie jest rewolucyjna.
…uświadamiając sobie, że nie ma miłości idealnej…
No dobra nasłodziłem o gameplayu to teraz czas na marudzenie. Gra jest za krótka! I to o wiele. Da się ją przejść w ok 8 godzin. Znak naszych czasów gdzie single player jest zawsze krótki. Możliwe, że twórcy chcieli przedłużyć rozgrywkę poprzez zaserwowanie nam elementów plansz do których należy podejść co najmniej kilka razy, że by je przejść. I to może być element rozgrywki, który zniechęci wielu graczy – gra u niektórych może spowodować ataki złości skierowane w twórców gry za to kilkukrotne powtarzanie miejsc na planszy aby przejść je w idealny sposób nie popełniając żadnego błędu. No cóż nikt nie powiedział, że będzie łatwo ;)
…lecz nadal podziwiając piękno…
Graficznie grze można zarzucić jedno – nie jest Crysisem. Ale wiadomo, że nie każda gra musi wyglądać tak realistycznie. Mirror’s Edge ma swój graficzny klimat. Specyficzne podejście do odwzorowania elementów dachów i pomieszczeń może się podobać lub też nie. Mnie osobiście grafika nie przeszkadzała jedynie na co zwróciłem uwagę to dokładnie tekstury np. rur oraz dobre wykorzystanie HDR przy wyjściu nie tylko z pomieszczeń ale także z cienia ścian gdy zostajemy na chwilę oślepieni światłem. Sama gra nie wygórowanych wymagań. Każdy kto grał już w grę wykorzystującą silnik Unreal Engine 3.0 będzie mógł swobodnie pograć bez większych problemów.
…które od czasu do czasu z przyjemnością można posłuchać…
Za to twórcom należy się duży plus za ścieżkę audio. Jako wielbiciel wszelkiej maści dobrej maści muzyki filmowej z przyjemnością wsłuchiwałem się w tło muzyczne. Utwory łatwo wpadają w ucho i co najważniejsze zmieniają się wraz z rozwojem sytuacji. No i oczywiście genialny kawałek promujący grę ;)
….poznając nowe możliwości….
Zapewne coraz częściej pojawiać się będą informacje w recenzjach gier o wykorzystaniu PhysX Nvidii. Pewnie w tym miejscu cześć graczy przeskoczy do następnego akapitu ponieważ posiada karty ATI/AMD. Próbowałem skorzystać z dobrodziejstw obliczanie fizyki jednak spotkałem się z problemem nagłego spadki FPS w grze. Okazało się, że jakiś czas po premierze EA wydało patch 1.1, który naprawiał problemy z PhysX. Ponadto Nvidia wypuściła sterowniki beta do swoich chipsetów graficznych, które dodatkowo pomogły w uzyskaniu zadowalającej ilości klateczek. Można powiedzieć, że miło było zobaczyć obecność sprzętowej fizyki w grze ale jak to mówią na mieście „szału nie ma”. Co prawda niby lepsze ruchy niszczenie obiektów itp. itd. ale na razie nadal jest to bajer bez którego da się przejść grę.
… by wysunąć ostateczne wnioski.
Podsumowanie zacznę od stwierdzenia, że gra wśród moich znajomych zbiera skrajne opinie. Jednym podoba się za wykreowany świat, realizm, nowatorskość rozgrywki i oprawę audio a drudzy przeklinają czas spędzony na powtórkach elementów etapów. Jedno jest pewne gra wywoła poruszenie w skostniałym światku bo mówi się o niej. Na pewno jest to pozycja w którą gracz musi zagrać aby stanąć po jednej ze stron z barykady: pełen zachwyt lub stargane nerwy. Osobiście mam nadzieję na kontynuację, którą zapowiadali twórcy. Ja już trzymam kciuki.

« Call of Duty 5: World at War
Autor: ericdRaven
Poczytaj także
Nie dla Mirror’s Edge DLC
World of Goo
Ban Risena i doborowa obsada gry
X-Men Origins: Wolverine (Uncaged Edition)
Gears of War 3 zapowiedziane!
Tagi
hit, Mirror's Edge, pc, platformówka, ps3, recenzja, x360
Kategorie
Akcji Gatunki gier PC Platformowe Platformy Playstation 3 Recenzje Symulatory Xbox 360
Komentarze














